Oceń wpis
   
Wczoraj krytykowałem ranking sklepów wykonany na zlecenie Money.pl i Wprost. Dzisiaj będę... chwalił raport o rynku ecommerce, któremu również patronuje Money.pl.

W mojej opinii jest to pierwsza tak duża publikacja napisana w języku polskim, która porusza temat rynku ecommerce. Żeby nie było jednak tak miło i przyjemnie muszę przyznać, że do poziomu raportu moim zdaniem zupełnie nie pasują niektóre opinie ekspertów rynku ecommerce. Na przykład Pan Dariusz Zaremba, kierownik działu ecommerce w Wirtualnej Polsce stara się przekonać, że w przyszłości liczyć będą się tylko sklepy zrzeszone wokół pasaży handlowych (ciekawe czy dzisiaj poza siecią sklepy istnieją tylko w hiper i supermarketach).

Raport poświęca dużo miejsca rynkowi zachodniemu (USA i Europa Zachodnia). Dzieje się tak dzięki bardzo skrupulatnym badaniom Jupiter Research. Niektórzy powiedzą, że za dużo informacji jest poświęcone Zachodowi. Moim zdaniem porównując Polskę z USA można dojść do bardzo ciekawych wniosków. Przykładowo wśród przebadanych osób zakupy przez internet w Polsce w prawie 73% dokonują mężczyźni. W USA też przeważają mężczyźni, ale stosunek dokonywania zakupów do kobiet wynosi tam tylko 52% do 48%. Wniosek: w najbliższych latach, w Polsce zwiększy się ilość kobiet dokonujących zakupy przez sieć. Podobnych wniosków można wysnuć więcej, oczywiście zakładając, że polski rynek będzie się zbliżał do zachodniego (a wszystko na to wskazuje).

Ciekawe jest również dokonanie charakterystyki dwóch typów klientów - "przypadkowych" (lubią zwięzłe informacje, polegają na rekomendacjach) i "intensywnych" (lubią wiedzieć o danym produkcie wszystko, zanim dokonają zakupu odwiedzają sklep kilka razy). Raport starannie opisuje obie grupy i sugeruje jak czerpać zyski z jednych i drugich.

Na koniec kilka ciekawych faktów z Polski:

- kupujący w sieci nie są lojalni, tylko niespełna 30% deklaruje się jako klient lojalny - świetna wiadomość dla nowych sklepów,

- w dalszym ciągu kluczowa jest cena - co by nie mówić o dużej wygodzie i dostępie do asortymentu w sklepach internetowych to cena najchętniej przekonuje do zakupu w danym sklepie przeciętnego kupującego (ponad 62% procent kupujących da się w ten sposób namówić),

- internauci dokonują zakupów za duże kwoty, tylko 8% kupujących w sklepach internetowych kupuje produkty do 50 zł.

To tylko kilka faktów i ciekawostek. Na podstawie raportu można wysnuć naprawdę wiele ciekawych wniosków. I co najważniejsze jest to najbardziej aktualny dokument o ecommerce w Polsce.

Cały raport do ściągnięcia w pdfie - 2 mb.
2005-08-30 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (3)
 Oceń wpis
   
Doczekaliśmy się... powstał ranking najlepszych sklepów internetowych. Wykonany przez laboratorium Magazynu Chip na zlecenie Money.pl i tygodnika Wprost. Efekt całego przedsięwzięcia jest niestety moim zdaniem bardzo mizerny. Ale po kolei.

"
Wybraliśmy 206 najpopularniejszych polskich sklepów internetowych. O wyborze decydowała liczba użytkowników lub pozycja w wyszukiwarkach i porównywarkach cenowych."

Pierwsza sprawa - skąd laboratorium Magazynu Chip zna liczbę użytkowników wszystkich 1000 sklepów? I jeśli rzeczywiście zna na ile takie zestawienie jest wiarygodne? Dlaczego w kategorii książki nie ma księgarni Helion.pl, a jest np. księgarnia Techniczna.com.pl/? Dlaczego w kategorii "zdrowie i uroda" nie znalazła się Esentia.pl, a jest np. Cxm.pl ze swoim "sklepem" (w chwili jak pisze tę notkę pod tym adresem można znaleźć " The requested URL / was not found on this server.").

Sklepy badano pod poniższymi kryteriami:

" W przypadku Funkcjonalności rozkład wygląda następująco:

Asortyment i informacje o produkcie - 30 pkt.

Biuletyn, newsletter - 5 pkt.
Sposoby i warunki dostawy - 12,5 pkt.
Metody interakcji z użytkownikiem - 7,5 pkt.
Mapa serwisu, bonusy, komentarze i sposoby płatności, inne cechy - 25 pkt.
Ogólna ocena funkcjonalności - 20 pkt.

W przypadku Ergonomii 100 pkt podzielono według zasady:

Łatwość dotarcia do wymaganej informacji (np. stany magazynowe, kosztów, terminów realizacji, zasad reklamacji, etc.) - 40 pkt.
Współpraca z różnymi przeglądarkami - 30 pkt.

Ogólna ocena ergonomii - 30 pkt."

Innymi słowy badano tylko teorię. A niejednokrotnie nie idzie ona w parze z praktyką. Niestety nie zbadano czy sklep rzeczywiście wysyła towar, czy szybko realizuje zamówienia, nie sprawdzono jak działa obsługa klienta. Oceniano za to kanały interakcji z klientem (czyli punkty przyznawano np. za posiadanie livechata, który nie musi być używany; albo za to, że sklep udostępnia możliwość kontaktu telefonicznego, choć nie zbadano czy rzeczywiście ktoś odbiera telefony).

Podsumowując, ja tego badania nie traktuję poważnie.
2005-08-29 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (7)
 Oceń wpis
   
Internet jest miejscem, gdzie, aby dokonać zakupu klient musi mieć ogromny kredyt zaufania. Nie widzi w końcu sprzedaży, nie widzi towaru, ani nie może go dotknąć. To powoduje, że każdy sklep powinien napisać coś o sobie. Większość z nich to robi stronę podpisując linkiem "o firmie" lub "o sklepie". Niestety większość nie robi tego zbyt dobrze - podają suche dane, adres, telefon, kilka słów od kiedy istnieje firma. To wszystko moim zdaniem za mało.

Skoro już mamy pisać "o sklepie" zróbmy to ciepło i wprost. Nie bójmy się pokazać swoich pracowników, swojej siedziby, czy mapki dojazdu. Spróbujmy napisać taką podstronę z humorem.

Przykładowo:

- Strona o firmie sklepu z biżuterią Wec.com.pl - profesjonalnie, opis pracowników, dużo zdjęć, szczery tekst.

-
Strona o firmie sklepu z grami Rebel.pl - często przywoływane przeze mnie sklep, zdjęcia sklepu tradycyjnego, ciekawie napisany tekst.

Antyprzykład - fragment strony "o sklepie" księgarni Mareno.pl:



Do mnie nie przemawia. :-)
2005-08-29 00:00
6. Jak tworzyć e-sklep? ecommerce Komentarze (2)
 Oceń wpis
   
W dzisiejszej Gazecie Wyborczej można przeczytać artykuł "Federacja konsumentów idzie na zakupy". W artykule można dowiedzieć się o kilku sztuczkach, jakie serwują nam producenci produktów, jak i same sklepy. Przenosząc te triki do internetu trzeba przyznać, że sieć jest raczej wolna od takich zagrań. Fakt, wiele sklepów oferuje swoim klientom produkty o cenach kończących się cyfrą 9. Niektóre ze sklepów przekreślają cenę, podają cenę rynkową, ale to tylko nieliczne przykłady.

Nie od dziś wiadomo, że super i hipermarkety manipulują ludźmi. Przykładowo, często, aby kupić chleb i bułki zmuszają do przejścia na sam koniec sklepu, kierują klientem zgodnie z kierunkiem zegara, czy robią częste przemeblowania (aby klient musiał dłużej szukać towaru, być może przy okazji coś dokupi).

Czy takie triki warto przenieść do naszych sklepów internetowych? Czy warto zamieniać miejscami kategorie produktów, zmieniać je czy ukrywać w jakiś sposób? Moim zdaniem zdecydowanie nie warto. W chwili obecnej sklepy internetowe mają dużą przewagę pod tym względem. Łatwiej znaleźć właściwy produkt, łatwiej ocenić czy cena jest niska czy wysoka. Nie zmieniajmy tego, to jest jeden z czynników, który sprawia, że wielu woli kupować w internecie.

2005-08-22 00:00
4. E-commerce ecommerce Komentarze (5)
 Oceń wpis
   
Sklep internetowy bez wyszukiwarki to jak gra w golfa bez kijów. W miejscu, gdzie znajduje się kilkadziesiąt tysięcy (a nierzadko więcej) produktów system wyszukiwania jest niezbędny. Wyszukiwarka jest bardzo potrzebna w takich branżach jak sklepy z książkami, muzyką, filmami, ale również w każdej innej. Niewątpliwie daje duży komfort odwiedzającym. Może być jednak powodem irytacji. Jak do tego nie dopuścić zastanowimy się w tej notce.

Gdzie umiejscowić wyszukiwarkę? Na te i inne pytania odpowiada rewelacyjny Webdesignpractices.com. Autor tego serwisu przebadał kilkasiesiąt zagranicznych sklepów i sprawdził m.in. gdzie znajduje się w nich wyszukiwarka. Trzeba przyznać, że wyszukiwarka nie ma swojego standardowego miejsca w sklepie. W tym przypadku można mówić jednak o pewnych obszarach zainteresowania - są to miejsca pod logo oraz obszary równoległe do menu poziomego (jeśli sklep je posiada). I w tych miejscach najczęściej swoje wyszukiwarki wstawiają również polskie sklepy internetowe.

Zanim zacząłem pisać tę notkę zastanawiałem się czy uda mi się "przyłapać" jakiś większy sklep na braku wyszukiwarki. No i udało mi się. Tym wybrańcem jest Vivid.pl, w którym zabrakło miejsca dla wyszukiwarki na stronie głównej w
nowej wersji sklepu .

Jak powinna być zaprojektowana dobra wyszukiwarka sklepowa?

Na pewno powinna reagować na daną kategorię. Na przykład Merlin zmienia nieco opcje wyszukiwania w zależności od kategorii - dla działu "muzyka" wygląda to tak:



Dla dobrej wyszukiwarki brak polskich literek nie powinien stanowić problemu. Z tym świetnie radzi sobie wyszukiwarka sklepu Lideria.pl, która wyświetli tyle samo wyników dla takiego samego zapytania z polskimi literkami, jak i bez polskich literek:



Tego samego powiedzieć nie można o kolejnym sklepie - Inbook.pl:

- zapytania "slowacki" - 1 wynik,
- zapytanie "słowacki" - 87 wyników.

Wyszukiwarki nie radzą sobie również z błędami:



Perfumeria Sorea.pl na zapytanie "guci" nie wyświetli żadnej pozycji. Może warto w tym przypadku (liczba marek nie jest zbyt duża) pokusić się o rozwiązanie Google:


lub po prostu wyświetlić od razu produkty o nazwie zbliżonej do wpisanej w wyszukiwarce?

Wg Webdesignpractises.com 83% przebadanych przez nich sklepów ma opcję szukania zaawansowanego. W Polsce z pewnością jest to mniejszy procent. Rozwiązania są różne i służą różnym celom.

Sklep z zabawkami Ezabawki.pl rozbudowane szukanie stworzył z myślą o ludziach, którzy mają określony budżet na zakup zabawek. Aby wyszukać właściwy produkt nie muszą znać marek:



Z kolei perfumeria Pedet.pl w opcji szukania zaawansowanego daje swoim użytkowników do wyboru wiele kryteriów, wg których można wybrać odpowiedni produkt. Narzędzie zarówno dla osób, któe znają marki i linie kosmetyków, jak i dla zupełnych nowicjuszy. Opcja "szukane wyrażenie" z pewnością sprawi, że wyniki będą bliższe intencjom szukającego.



Co zrobić jeśli użytkownik szukał jakiegoś produktu, ale go nie znalazł? Prawie wszystkie sklepy wyświetlają wówczas informację typu "nie znaleziono produktu 'X' w naszej bazie". Moim zdaniem to trochę za mało. Po raz kolejny pomocne może być Google:


Wyszukiwarka proponuje sprawdzenie poprawności - być może użytkownik wyeliminuje literówkę, druga i trzecia podpowiedź może zachęcić do spróbowania jeszcze raz z inną frazą. Proste do wykonania, a może sprawić, że użytkownik jednak znajdzie to czego szuka.

Trzeba pamiętać, że na sposób zaprojektowania wyszukiwarki ma wpływ również sam towar i branża.

2005-08-19 00:00
6. Jak tworzyć e-sklep? ecommerce Komentarze (2)
 Oceń wpis
   
1) Internetstandard pokusiło się o porównanie przychodów i zysków największych polskich portali. Wyniki nie zaskakują, prowadzi Onet. Z kolei portal Gazeta.pl mogący poszczycić się najlepszym contentem przegrywa rywalizację z o2.pl, który treść prawie całkowicie czerpie od innych. Kiedyś wydawałoby się, że zawodowi dziennikarze to czarny koń Gazety. Dziś widać, że użytkownicy portali bardziej cenią sobie przede wszystkim usługi - o2.pl posiada cenioną pocztę i komunikator Tlen.

Czy w takim razie można powiedzieć, że fachowych informacji internauci szukają w serwisach branżowych? Wg PBI/Gemius nie. Tutaj jednak można prowadzić dysputy co do samej metodologii badania. Trudno mi uwierzyć, że osoby zawodowo związane z ekonomią odwiedzają Onet, a nie serwisy branżowe.

2) Ostatnimi czasy w Polsce modny stał się Paypal. Zapewne przyczyna leży w tym, że Polacy mogą nim płacić. Warto przybliżyć sobie również inne serwisy tego typu - artykuł o płatnościach za granicą autorstwa Arkadiusza Stworzyńskiego.

3) Wyszukiwarka produktów 9sekund.pl ma w swojej bazie ponad milion produktów. Serwis ten systematycznie rośnie na lidera w swojej branży, ale wydaje się, że konkurencja nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.


2005-08-18 00:00
7. Okolice e-commerce ecommerce Komentarze (11)
 Oceń wpis
   
Większość sklepów w swojej ofercie ma naprawdę dużo produktów. Przykładowo Vivid.pl może pochwalić się ponad 150 000 produktami w swoim e-sklepie. Dlatego, żeby całość miała ręcę i nogi każdy sklep grupuje produkty w kategorie i podkategorie. Sprawdźmy jak je prezentują?

Uścislając, strona kategorii to w tym przypadku podstrona w sklepie, gdzie prezentowane są produkty z danej kategorii. Możemy zapoznać się często ze skrótowymi informacjami i w razie zainteresowania kliknąć na dany produkt, aby dowiedzieć się o nim więcej.

Oczywiście w zależności od tego jak dużo produktów ma sklep podkategorii może być wiele. Nie to jest jednak najważniejsze. Dobra prezentacja produktów z danej serii zachęci do zapoznania się ze stroną produktu, a stamtąd do zakupu daleko już nie jest.

Zanim przejdziemy do przykładów zastanówmy się, co powinna posiadać taka strona kategorii. Można wyróżnić:

- zdjęcie produktu, nawet jeśli nie będzie duże,
- nazwę produktu,
- cenę,
- możliwość włożenia towaru do koszyka,
- możliwość wyświetlenia wszystkich produktów zamiast wyświetlać określoną liczbę,
- w zależności od tego jak wiele produktów ma sklep dobrym rozwiązaniem będzie sortowanie w zależności od ceny i nazwy.

Wędrując po sklepach doszedłem do wniosku, że wiele sklepów dobrze zrealizowało niektóre elementy z powyższej listy. Tworząc sklep starajmy się scalić je w całość.

Zaawansowany przykład sortowania można znaleźć w sklepie Perfumeria.pl:



Możemy sortować według ceny i nazwy. Ale to nie wszystko. Możliwe jest określenie producenta, a także przedziału cenowego. Narzędzie szczególne przydatne przy większych ilościach produktów. Pozwala w szybki sposób określić kryteria, dzięki którym szybciej znajdziemy to co nas interesuje. Niestety nie można sortować malejąco i rosnąco.

W sklepach, gdzie sprzedawana jest odzież najistotniejszą rzeczą jest oczywiście zdjęcie danego produktu. Tak towar prezentuje sklep z bielizną Intymna.pl:



Zdjęcia produktów są dość duże (ten screen jest pomniejszony), znamy również cenę, ale nie ma linku w stylu "zobacz szczegóły". Brak możliwości dodania do koszyka towaru na tym etapie należy tłumaczyć różnymi rozmiarami i kolorami towarów. Nie ma tu również żadnego opisu towaru.

Inny przykład prezentacji zdjęcia towaru:



Wydaje się, że sklep Polarsport.pl rozwiązał to lepiej. Tutaj również jest duże zdjęcie produktu i cena. Dodatkowo łatwy do zauważenia przycisk dodający towar do koszyka i oszczędny w słowa, ale bardzo treściwy wstępny opis towaru. Niestety nie ma wyraźnego linku, którym przemieścimy się na stronę danego produktu.

Z kolei sklep z alkoholami Fine Wine & Spirits stronę kategorii prezentuje tak:



W przypadku alkoholi zdjęcie nie jest już tak ważne, stąd też jest mniejsze. Na pochwałę zasługuje wyraźny link do koszyka (aby kupić powyższy produkt nie trzeba specjalnie czytać opisu). Obok przycisku wyraźna cena. Nietrudno dostrzec co tutaj jest linkiem.

Zupełnie innym rozwiązaniem może poszczycić się kolejny w tej notce sklep z bielizną Garderoba.pl:


Ta strona kategorii wygląda już prawie jak strona produktu. Choć zdjęcie jest najbardziej wyraźne z wszystkich dzisiejszych przykładów, a opis dobrze przygotowany trzeba przyznać, że taka strona kategorii jest zbyt obfita w szczegóły. Moim zdaniem niepotrzebne są linki z rozmiarami (nietypowe rozwiązanie na pewno nie ułatwia zadania; fakt, że potrzebny jest opis jak należy dodać towar do koszyka tylko to potwierdza). Gdyby to ode mnie zależało rozbiłbym to na stronę produktu (nie warto walczyć z przywyczajeniami internautów).

Często chcemy wyświetlić wszystkie produkty z danej kategorii na jednej stronie. Oszczędzi nam to czasu i rytacji przy klikaniu kolejnych linków liczbowych (1-20, 20-40 etc.). Niestety niewiele sklepów daje taką możliwość. Zobacz przykład takiego rozwiązania w Merlinie (na dole strony).

W przypadku stron kategorii jest prawie tyle rozwiązań ile sklepów. Choć nie ma tutaj wytyczonych standardów przy projektowaniu tego elementu warto kierować się zdrowym rozsądkiem i wyczuciem.

Reasumując:

- jeśli sprzedajemy odzież lub inny towar, gdzie ważny jest wygląd musimy postarać się o dobre i stosunkowo duże zdjęcia,
- należy podawać cenę,
- jeśli nie sprzedajemy towaru w różnych kolorach i rozmiarach dodajmy link/przycisk "do koszyka", postarajmy się, aby był on widoczny,
- oznaczajmy starannie linki,
- opis na stronie kategorii nie musi być długi, ale powinien zawierać istotę sprawy,
- ułatwiajmy zadanie poprzez możliwość sortowania według wybranych kryterów.

Na koniec trzeba wspomnieć, że szukanie (wędrowanie) po sklepie zabiera sporo czasu. Dlatego nie znajdziemy zbyt wielu amatorów takiego rozwiązania. Znacznie szybsze, skuteczniejsze i prostsze jest znalezienie danego produktu poprzez sklepową wyszukiwarkę. O tym w kolejne notce z tej serii.
2005-08-12 00:00
6. Jak tworzyć e-sklep? ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Ponad 724000 Amerykanów twierdzi, że przychody z serwisu aukcyjnego eBay są ich pierwszym lub drugim źródłem dochodu. Z kolei w Polsce Bartosz Szambelan z Allegro twierdzi, że aukcje internetowe są szansą dla bezrobotnych. Czy tak jest w rzeczywistości trudno mi powiedzieć. Pewne jest jednak, że serwisy aukcyjne są doskonałym miejscem, aby stać się jednym z kanałów dla sklepów internetowych.

Na aukcjach sprzedają mali i duzi.

Choć w przypadku Allegro nie będzie to z pewnością najtańszy kanał dystrybucji kilkoma krokami można zachęcić do kupowania już w samym sklepie:

- login w serwisie aukcyjnym będący adresem sklepu,
- design aukcji taki sam jak design sklepu, logo sklepu (zazwyczaj prowadzące do strony głównej) kieruje do strony "o mnie",
- strona "o mnie" powinna posiadać ten sam design co sklep i może odsyłać do samego sklepu (zgodnie z regulaminem Allegro),
- w kontakcie z klientem wspominamy mu o istnieniu sklepu, np. w liście potwierdzającym wysyłkę piszemy "Zapraszamy do odwiedzin i zakupów także w naszym sklepie pod adresem X. Zakupy będą tańsze".

Warto z pewnością przeczytać regulamin zanim rozpocznie się handel na Allegro. Polecam zapoznać się również z tym, co oferuje sklepom serwis aukcyjny Swistak.pl.

Na aukcjach szczegółowo skupię się później. Jedno jest pewne - mając sklep głupio byłoby o nich zapomnieć.
2005-08-10 00:00
5. Jak promować sklep internetowy? ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Od dzisiaj w serii "Budujemy sklep" skupię się na prezentacji produktu. W tej notce postaram się przybliżyć stronę produktu.

We wszystkich sklepach, z jakimi miałem przyjemność strona produktu w sposób najbardziej szczegółowy opisuje dany towar i jest zarazem przejściem do koszyka (w razie zainteresowania kupującego).

Wydawałoby się nic trudnego, wystarczy stworzyć tylko:

- dobry opis,
- podać cenę w widocznym miejscu,
- dać widoczny link "do koszyka",
- zaprezentować zdjęcie produktu,
- zaprezentować opinie internautów, które moim zdaniem w przypadku wielu branż (np. kosmetyków) mogą być bardziej znaczące od samego "suchego" opisu produktu.

W teorii wydaje się proste...

Na początku sklep Stereo.pl:


Przyznam się, że na około 15 sekund zaniemiałem. Chciałem przejść do koszyka, ale nie wiedziałem jak. Po 15 sekundach klikam na "Termin realizacji..." - trafiam na promocję. Wracam. Zauważam szary "koszyczek" i przechodzę do koszyka. Uff. Fakt, mogłem skojarzyć z ikonką koszyka na górnej belce, ale nie wpadłem na ten pomysł. Być może była zbyt wczesna pora jak dla mnie, ale chodzi przecież o to, aby nawet największemu dyletantowi udało się coś kupić.

Lepiej jest w Militaria.pl:


Lepiej... ale do ideału jeszcze sporo brakuje. Na pierwszy rzut oka trudno zauważyć cenę, jest ona oddalona od przycisku "kupuję". Całość wydaje się chaotyczna, nieuporządkowana. Przycisk "kupuję" zamieniłbym na "do koszyka" - skoro większość tak ma to po co się wyróżniać?

Teraz czas na trochę humoru, który funduje nam Esentia.pl:



Takie kwiatki niestety jeszcze się zdarzają: brak opisu, brak ceny, brak możliwości przejścia do koszyku. Kupujemy? Oczywiście to niedopatrzenie, pozostałe produkty są opisane i można je kupić.

Do tego momentu było trochę ironicznie. W takim razie jak to powinno wyglądać? Dobry przykład daje najpopularniejszy e-sklep w Polsce - Merlin.pl:



Najważniejsze rzeczy skupione obok siebie: cena, okres wysyłki, koszty dostawy, link do pomocy i widoczne przyciski - "dodaj do koszyka" (ważniejszy, czyli wyżej) i "dodaj do przechowalni". Kolor przycisku "do koszyka" odpowiada kolorowi koszyka (nie widać tego na tym screenie). Cena niższa o 3 zł od ceny rynkowej z pewnością zachęca do kupna. Myślę, że w ten sposób warto stronę produktu zrobić u siebie tym bardziej, że jak już pisałem Merlin jest najczęściej odwiedzanym sklepem internetowym w Polsce i może wywoływać pewne skojarzenia.

Kolejnym pozytywem jest to, że naprawdę bardzo wiele sklepów stosuje promocję typu "klienci, którzy kupili produkt X zazwyczaj byli zainteresowani produktem Y, Z". Warto przypomnieć, że ten rodzaj promocji wewnętrznej miał znaczący wpływ na sukces Amazon.com.

W sklepie Rebel.pl wygląda to tak:



Nie tylko "kupili również", ale także "jeśli podoba się X, polecamy...". Rebel.pl jest również dobrym przykładem na to, jak się nie wykorzystuje opinii kupujących. W przypadku tego produktu jest wiele bardzo pozytywnych komentarzy. Są one jednak na samym dole, a na górze strony nie ma żadnego linku, który poprowadziłby do opinii internautów.

Z tego, co udało mi się zauważyć większość sklepów opinie klientów traktuje po macoszemu - wyrzuca je na sam dół, link do dodania komentarza jest często gdzieś schowany, a kupujący nie może szybkim "klikiem" zobaczyć ich.

Na koniec podaję linki do omawianych przykładów (prowadzą bezpośrednio do zaprezentowanych stron produktów):

Militaria.pl
Merlin.pl

Rebel.pl
Stereo.pl

p.s. Parę dni temu omawiając płatność w różnych sklepach internetowych napisałem o księgarni Helion.pl - zwróciłem uwagę na trudność w przejściu z koszyka do płatności. Dzisiaj wygląda to tak:



Wypada mi się cieszyć z tego, że istnieją sklepy, które zwracają uwagę na moje rady. Helionowi z kolei należy pogratulować szybkiej reakcji i śledzenia opinii o sobie.
2005-08-08 00:00
6. Jak tworzyć e-sklep? ecommerce Komentarze (1)
 Oceń wpis
   
Pisałem na tym blogu o problemie e-faktur w Polsce. Problem wydaje się rozwiązany, ale co to za rozwiązanie? Aby wysłać e-fakturę należy zakupić cały zestaw za około 600 zł. Na takim rozwiązaniu nie zyska nikt, bo e-faktury w takiej postaci nie rozpowszechnią się, więc nikt nie będzie chciał mieć faktur papierowy i e-faktur.

p.s.
Wczoraj minął miesiąc od momentu kiedy napisałem pierwszą notkę. Przez ten okres dostałem wiele dowodów na to, że zainteresowanie tematyką ecommerce i pokrewną jest duże i stale rośnie. Dziękuję wszystkim, którzy w różny sposób docenili to, co robię.
2005-08-05 00:00
7. Okolice e-commerce ecommerce Komentarze (1)
 Oceń wpis
   
Jakob Nielsen, twórca Useit.com napisał artykuł o braniu przykładów z najlepszych. Często zdarza nam się mówić "uczmy się od najlepszych". Nie możemy jednak bezmyślnie kopiować kolejne pomysły największych graczy.

Amazon.com, największy gracz w świecie ecommerce, jest najlepszym dowodem tego. Nielsen zwraca uwagę na to, że Amazon jako sklep z ogromnym doświadczeniem jeśli chodzi o świat ecommerce może pozwolić sobie na to, aby robić coś wbrew ogólnie przyjętym zasadom. I tak, na stronach z produktami mogą reklamować innych (odwiedzający i tak tam wrócą), mogą mieć "bałagan" w sklepie (rzesze stałych klientów przyzwyczaiły się do tego).

To, że największy sklep może sobie na to pozwolić nie oznacza, że to jest standard i że warto takie rozwiązania kopiować zwłaszcza jeśli jest się małym sklepem.

Czytaj więcej o plusach i minusach Amazon.com.
2005-08-03 00:00
8. Portrety e-sklepów ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Zamówienie towaru w sklepie internetowym nie jest prostą sprawą. Sklep internetowy musi wiedzieć komu wysłać towar, gdzie go wysłać, czym wysłać, kupujący musi za niego zapłacić. To wszystko sprawia, że cały proces zamówienia jest długi, często czasochłonny. Jak go zatem rozwiązać?

Są trzy warianty:

1) Zamówienie przedstawić na jednej stronie jako długi formularz, gdzie użytkownik poda dane do wysyłki, wybierze formę płatności, rodzaj transportu etc.

W takiej sytuacji wyzwanie dla kupującego jest niemałe. Stoi przed dłuuugim formularzem, pewnie zanim zacznie zastanowi się jak długo będzie go wypełniał, suwak przeglądarki nie będzie go motywował. W takiej sytuacji może zrezygnować z kupna, odłożyć na później, zirytować się, albo po prostu wypełnić formularz. Ten wariant nie jest dobrym pomysłem.

2) Zamówienie rozbić na etapy, ale nie informować użytkowników na którym etapie się znajdują i jak daleko do końca.

Rozwiązanie pozornie lepsze od poprzedniego, ale tylko pozornie. Kupujący stanie przed krótszym formularzem, ale gdzieś tam w głowie na pewno zrodzi mu się pytanie "kiedy koniec?". Nie wie na czym stoi, poczuje się niepewnie. Odradzam tego typu rozwiązanie.

3) Zamówienie rozbić na etapy i informować użytkownika gdzie się znajduje w danym momencie i jak daleko do końca.

To jest w mojej opinii najbardziej trafne wyjście. Poszczególne etapy są krótkie, wiadomo kiedy proces zamówienie dobiegnie końca, w każdej chwili można sie cofnąć. Dodatkowo jak pisze Marcin Fiedziukiewicz w artykule - "W poszukiwaniu zaginionego koszyka"
takie rozwiązanie pozwala sprawdzić, w którym momencie użytkownik się zatrzyma i zrezygnuje. W przypadku formularza złożonego z jednego etapu prowadzenie takiego "dochodzenia" nie będzie możliwe. W momencie, kiedy dowiemy się, co zatrzymuje użytkownika będziemy mogli przeciwdziałać temu.

Nie trzeba być psychologiem, żeby dojść do wniosku, że lepiej stawiać małe kroczki niż wielkie susy.

W takim razie jak zobrazować taką etapowość? Sklepy rozwiązują to zazwyczaj graficznie.

Amazon.com:



Graika jest wstawiona na samej górze strony. Łatwo sprawdzić, gdzie się w danym momencie znajdujemy. Logiczny ciąg.

Księgarnia Barnes & Noble:


Grafika również znajduje się na samej górze strony. Sam proces wydaje się nieco dłuższy, ale w prosty sposób można sprawdzić gdzie jesteśmy.

Z kolei księgarnia Lideria.pl:



Tutaj etapowość jest zobrazowana w postaci zwykłych linków. Takie rozwiązanie niestety nie jest zbyt dobre zwłaszcza, że linki te znajdują się gdzieś nisko po lewej stronie, na każdej podstronie etapu zamówienia.

Jak to dobrze zrobić za pomocą zwykłych linków świetnie prezentuje sklep z bielizną Intymna.pl:



Podsumowując, z trzech przedstawionych przeze mnie wariantów najbardziej trafny jest z pewnością wariant trzeci. Sklepy, które zastąpią nim swoje wcześniejsze systemy zamówienia towaru powinno na tym skorzystać. Taka korzyść musi się przenieść na wyższą skuteczność sklepu, czyli jednocześnie na większe zyski.
2005-08-02 00:00
6. Jak tworzyć e-sklep? ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
W dalszym ciągu budujemy sklep. Brniemy coraz dalej w proces zamówienia towaru. Dzisiaj postaram się zaprezentować temat płatności za zamówione produkty. O rodzajach płatności miałem już okazję pisać - omówiłem najważniejsze formy płatności w sklepach internetowych. Teraz zaprezentuje jak poszczególne sklepy rozwiązują ten problem na "własnych śmieciach".

Kiedy standardowo kupujący powinien wybrać rodzaj płatności i zapłacić za towar? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Powinno wyglądać to mniej więcej tak: kupujący wkłada produkty do koszyka, następnie wypełnia dane niezbędne do wysłania towaru przez sklep, niekiedy musi wybrać rodzaj transportu (w sklepach, które korzystają z kilku rozwiązań), potwierdzić całość i w kolejnym kroku zapłacić.

Tak to wygląda w teorii, inne rozwiązanie zastosowała chociażby księgarnia Helion.pl, która rodzaj płatności nakazuje wybrać będąc jeszcze w koszyku:



Taki sposób nie musi być skazany na niepowodzenie, ale w tym przypadku może być jednym z powodów opuszczania koszyków przez kupujących. Kupujący musi zastanowić się nad tym, co zrobić, aby przejść dalej. Co więcej, sam link "wybierz formę płatności" nie wyróżnia się niczym spośród innych. Należałoby go moim zdaniem bardziej wyeksponować, a same hiperłączę podpisać w stylu "Zamawiam - wybieram rodzaj płatności".

Z kolei w e-księgarni Wysylkowa.pl kupujący wybiera sposób płatności o jeden krok dalej - na etapie podania danych do wysyłki:


Takie rozwiązanie wydaje się logiczne, ale moim zdaniem lepiej ten problem rozwiązały księgarnia Lideria.pl i raczej nietypowy e-sklep - Zlotemysli.pl. W tych miejscach na płatność przeznaczono osoby element zamówienia - mamy wtedy więcej miejsca na to, aby opisać poszczególne rodzaje.

Zlotemysli.pl zrobiły to tak:


Rozwiązanie chciałoby się powiedzieć idealne. Co prawda nie ma opisów poszczególnych rodzajów, co może sprawić pewien problem początkującym, ale odszukanie poszczególnych rodzajów płatności jest bardzo proste. Ponadto można wydrukować druk przelewu - bardzo przydatne narzędzie dla osób, które nie mają kont w bankach internetowych. Po wybraniu poszczególnych rodzajów jesteśmy odsyłani na odpowiednie strony - do banków internetowych, czy też systemu Allpay.

Na bardzo podobnej zasadzie działa również wybór rodzaju płatności w Lideria.pl. Jednym z rodzajów płatności jest tu karta płatnicza, po wybraniu tej opcji jesteśmy skierowani do centrum autoryzacyjnego, w tym przypadku jest to centrum Polcard.pl:



Zaprezentowane dwa ostatnie rozwiązania wydają się najbardziej trafne. Pamiętajmy również o tym, aby zaserwować swoim klientom szeroką gamę płatności. Każdy ma swoje upodobania.

W następnej notce z tej serii będę zastanawiał się nad całym procesem zamówienia, a konkretnie jego etapowością.
2005-08-01 00:00
6. Jak tworzyć e-sklep? ecommerce Komentarze (0)