Oceń wpis
   
Raport "Struktura sprzedaży na Allegro.pl" napisany przez Michała Klara z pewnością daje do myślenia. Jako, że Allegro to ponad połowa polskiego e-commerce warto przyjrzeć się tym liczbom, bo na ich podstawie można prorokować dalsze wydarzenia na rynku e-handlu w Polsce.

Allegro powstało jako serwis aukcyjny, gdzie każdy chętny może sprzedać np. zalegającą mu na półce książkę. Sprzedać miał ją za jak najwyższą cenę w drodze licytacji pomiędzy wszystkimi chętnymi. Taka jest generalna idea serwisu aukcyjnego. Jednak tak nie jest już od dawna. Allegro to w tej chwili:

a) miejsce, gdzie 82,3% produktów jest sprzedanych poprzez opcję Kup Teraz, czyli po stałej cenie, tak jak w zwykłym e-sklepie,
b) miejsce, gdzie 79,1% łącznej sprzedaży jest generowana poprzez opcję Kup Teraz,
c) miejsce, gdzie 73,1% sprzedanych produktów jest nowych (nieużywanych).

Co więcej, liczby te z roku na rok rosną. W 2005 roku stosunek aukcji typu Kup Teraz do aukcji z licytacją wynosił prawie 50-50. Dzisiaj, jak już napisałem, stosunek wynosi niespełna 80-20.

Jaki wniosek można wysnuć? Allegro można uznać za platformę, gdzie sprzedają ludzie żyjący z e-handlu lub ci, którzy mają do tego aspiracje. Jest to twór, który zrzesza wiele nieformalnych e-sklepów o trudno rozpoznawalnej marce. To z kolei rodzi kolejne pytania.

Fakty są takie, że na rynkach znacznie bardziej rozwiniętych niż Polska aukcje internetowe stanowią tylko około 20% łącznej sprzedaży w handlu internetowym. Reszta przypada na e-sklepy i inne serwisy związane z e-commerce. Biorąc pod uwagę, że nasz rynek prędzej czy później upodobni się do tych bardziej rozwiniętych można spróbować przewidywać co stanie się na przestrzeni kilku najbliższych lat.

Po ruchach QXL Holding, grupy, do której należy m.in. Allegro, widać, że te dane dają im do myślenia. Na początku tego roku ogłoszono przejęcie czołowej polskiej porównywarki cen - Ceneo.pl. Pod koniec czerwca z kolei przejęto platformę e-sklepów Istore.pl.

Na temat tej drugiej transakcji nie wiadomo póki co zbyt wiele. Być może będzie to odpowiednik Ebay Stores, czyli rozwiązanie, które w lepszy sposób wyeksponuje markę danego sprzedawcy, a sprzedawca będzie uiszczał stałe opłaty miesięczne. Ze szczątkowych informacji, jakie udało mi się znaleźć (biuro prasowe Allegro milczy) można przewidywać, że może być to rozwiązanie, które pozwoli sprzedawcom taniej zaoferować dużą liczbę produktów. Aktualnie dla wielu nie jest to opłacalne z powodu kosztów wystawienia aukcji.

Póki co Allegro zdecydowało się na prezentację ofert z porównywarki Ceneo na stronach podkategorii takich jak telewizory, czy mp3. Choć jest to duży ukłon w stronę kupujących (większy wybór towarów), sprzedawcy są oczywiście niezadowoleni. Trudno się dziwić - płacą dodatkowe pieniądze, aby lepiej wyeksponować swoje aukcje, podczas gdy Allegro w bardziej zauważalnym miejscu odsyła do Ceneo.

Nad dalszym losem Allegro zastanawia się na swoim blogu Konrad, który prorokuje marginalizację aukcji na rzecz e-sklepów lub powrót Allegro do korzeni (serwisu aukcyjnego).

Z kolei Rafał Agnieszczak, założyciel konkurencyjnego serwisu aukcyjnego, Swistak.pl w komentarzu do tej notki przekonuje, że serwisy aukcyjne czeka przeobrażenie i nie powinny one tracić rynku na rzecz typowych e-sklepów.

Najprawdopodobniej te przeobrażenia w przypadku Allegro niedługo nastąpią. Zresztą nie tylko w przypadku Allegro, zmiany na Swistak.pl też zostały już zapowiedziane.

To na czym moim zdaniem najbardziej powinno zależeć w tej chwili serwisowi takiemu jak Allegro to przekonanie swoich dużych sprzedawców do tego, żeby nadal byli związani z tym serwisem i nie szli "na swoje" zakładając własne e-sklepy. W chwili, kiedy publikuję ten artykuł swoją oficjalną premierę ma serwis E-commerce.onet.pl, który umożliwia uruchomienie własnego sklepu na... platformie IStore.pl. :-) Wygląda na to, że tak czy siak zarobi QXL. W obu przypadkach chodzi o niewielkich (pod względem obrotów) sprzedawców, którzy mogą nie mieć na tyle siły przebicia, aby stworzyć dobrze prosperujący sklep internetowy.

Generalnie temat jest znakomitym kąskiem do dyskusji, co widać chociażby po komentarzach pod tym tekstem. Dajcie znać co o tym myślicie?
2007-11-06 12:37
3. Badania, raporty, analizy Komentarze (4)
 Oceń wpis
   
Na polskim rynku e-commerce dzieje się ostatnio całkiem sporo. Jednym z wydarzeń, o którym warto napisać jest przebudowa Empik.com. Czas na niewielką analizę.

Jaki był Empik.com dawniej pewnie większość z Was kojarzy. Stara wersja wyglądała mnie więcej tak, a agencja Adv.pl odpowiedzialna za wykonanie koncepcji graficznej zachwalała ją w ten sposób: "Podstawową zmianą jest zastosowanie bardziej agresywnej i odważnej szaty graficznej. Dominujące kolory to czerń i czerwień, które podkreślają nowoczesność sieci salonów." Opinie ludzi z branży na temat starej wersji graficznej Empiku były raczej negatywne i sprowadzały się do twierdzeń typu "tak nie może wyglądać jeden z większych e-sklepów w Polsce".

Jak widać wnioski zostały przez Empik wyciągnięte. Nowa wersja jest pod względem graficznym zupełnie innym światem - dużo bieli, przestrzeni, większa przejrzystość. Co więcej, w polskich e-sklepach (zwłaszcza tych dużych) widać coraz więcej elementów standaryzacji. Upodobniają się do siebie procesy zamówienia, sposób funkcjonowania koszyka, czy też sposób prezentacji strony produktu. Widać to chociażby po nowej wersji Empiku, jak i przygotowywanej nowej wersji Agito.pl, czy uruchomionej jakiś czas temu odnowionej wersji Vivid.pl, z którym miałem przyjemność współpracować. Osobiście pozostaje mi się z tego cieszyć, bo do wielu tych zmian staram się sukcesywnie namawiać od początku istnieia bloga.

Jak można zauważyć, jedną ze zmian w nowej wersji Empiku jest postawienie większego nacisku na treść (średnio lubię słowo "content"). Już na stronie głównej można sprawdzić nagłówki i krótkie zajawki kulturalne pod hasłem "Empikultura", czy odnośniki do "Empikoklopedii". Sklep wyraźnie idzie w kierunku sloganu "pełna kultura". Póki co można sprawdzić poszerzone strony produkty takie jak ta dla Spidermana, czy newsy, w których rekomendowane są produkty z nimi powiązane. Podejrzewam, że to dopiero początek, bo Tomasz Cisek, dyrektor Empik.com, zapowiadał współpracę z Wikipedią i jeszcze jakimś serwisem kulturalnym. Przy tego typu rozwiązaniach zawsze bardzo ważne jest, aby nie rozmienić się z najważniejszym celem - sprzedażą. Zobaczymy jak wyjdzie to w przypadku Empik.com.

To na co można zwrócić uwagę w przypadku nowej wersji Empiku to kompletne zignorowanie kwestii SEO. Dostałem nawet kilka maili od znajomych, które skupiały się na tej sprawie. Wymieniać można sporo, poprosiłem o opinię Tomasza Deręgowskiego, właściciela Artefakt.pl, który zajmuje się m.in. audytowaniem pod kątem SEO. Jego opinia:

"W sklepie Empiku nie znajdziemy opisanych w metatagach tytułów czy opisów stron (description i title), obojętnie jaki produkt znajdzie użytkownik czy wyszukiwarka - dostanie tylko informację o nazwie domeny. Dziwne dlaczego osoby odpowiedzialne za dany projekt zdecydowały się na obcięcie tak dużego ruchu z wyszukiwarek?

Wobec zaistnienia tak podstawowych błędów trudno dywagować na temat głębszych zmian i bardziej subtelnych niuansów optymalizacji, z którymi konkurencja radzi sobie znacznie lepiej. Dodano przykładowo możliwość dokładania słów kluczowych przez użytkowników, ale nie zadbano o wyróżnienie słów, które można łatwo wyciągnąć z bazy i tak zamiast tytułu, nazwiska autora, czy kategorii tagami stają się sformułowania typu "mordo ty moja" - bo akurat jakiemuś użytkownikowi tak się skojarzyło.

Idąc tropem, nie tyle już nawet optymalizacji, co zachowania podstawowych zasad budowy serwisu zauważamy niejednoznaczność linkowania do stron z produktami - z listy kategorii kliknięcie przez tytuł prowadzi do innego adresu niż prze zdjęcie - chociaż strona produktu wygląda identycznie - może to mieć kolejne różnorakie konsekwencje, od "osłabienia" z punktu widzenia SEO strony produktu, aż po filtry.

Na nowym serwisie Empiku można znaleźć więcej takich "kwiatków". Zapomniano o optymalizacji jakby nie wiedząc, że służy ona w takiej samej mierze użytkownikom jak i wyszukiwarkom."


Trudno nie zgodzić się z opinią tego typu, tym bardziej, że jedną z unikalnych cech oferty w tym przypadku jest bardzo szeroka baza produktów. A to w konsekwencji z dobrą współpracą z wyszukiwarkami dałoby duży ruch z tego źródła.

Zobaczymy jak dalej potoczy się los Empiku. Tomasz Cisek twierdzi, że jest to "jeden z najbardziej przyjaznych sklepów internetowych w tej części Europy". Przed Empikiem jeszcze dużo pracy, ale moim zdaniem kierunek jest odpowiedni. Póki co prognozowana sprzedaż na rok 2007 to 40-50 mln złotych (rewelacyjny 300% wzrost w stosunku do roku poprzedniego). Co więcej, aż 70% zamówień jest odbieranych w salonie Empiku (kosztem darmowej wysyłki). To z kolei bardzo ważny sygnał jak dalej rozwijać taki sklep.

Kto wygra? Empik czy Merlin? Z odpowiedzią starałem się pomóc Zbigniewowi Domaszewiczowi w tym artykule.

Zobacz więcej:

- Nowa empik.com,
- krótkie podsumowanie prezentacji E-commerceStandard o Empik.com,
- Empik i Merlin - walka o strefy wpływów.
2007-11-06 12:33
3. Badania, raporty, analizy Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Dane o sklepach internetowych i rynku e-commerce, z jakimi możemy się co jakiś czas zapoznać są zazwyczaj przygotowywane na podstawie danych z kilku dużych firm badawczych. Inaczej jest w przypadku dwóch serwisów internetowych Internetstandard.pl i Sklepy24.pl, które parę dni temu opublikowały "Badanie polskich sklepów internetowych".

Metodologia

Metodologia była prosta. Sklepy24.pl - serwis, który jest prawdopodobnie najbardziej wiarygodnym źródłem o ilości sklepów internetowych w Polsce - rozesłał do sklepów w swojej bazie ankietę z kilkoma pytaniami. Ankieta była anonimowa.Odesłało ją 21% sklepów znajdujących się w katalogu Sklepy24.pl. Nie jest to dużo, ale z pewnością na takiej próbie można już odszukać pewne trendy, a o to przecież w takich badaniach chodzi.

Ile jest w końcu e-sklepów w Polsce?!

Przez większość ostatnich lat wszystkie raporty, z którymi się spotykałem podawały różne liczby sklepów internetowych w Polsce. Liczby zazwyczaj wahały się w przedziale 600-800. Dane te, powtarzane w artykułach np. w Gazecie Wyborczej dają niestety nieprawdziwy obraz. Sklepów internetowych w Polsce jest przecież więcej!

Pamiętam rozmowę z właścicielką jednej z większych firm sprzedająych oprogramowanie sklepowe w Polsce, która już ponad rok temu zwracała mi uwagę na to, że sklepów jest więcej. Istnieje wiele sklepów, bardzo niszowych, nieznanych szerszej publiczności, które są jednak znane w pewnej grupie osób. Myślę, że to właśnie te sklepy nie są zliczane w kolejnych raportach. Dlatego też cieszę się, że powstał raport, który te dane może zaprezentować ze znacznie większą wiarygodnością. Sklepy24.pl mają w swojej bazie blisko 1800 e-sklepów. Według szacunków autorów raportu w Polsce jest około 2500 sklepów. Czy ta liczba jest prawdziwa w 100%? W 100% to pewnie nie, ale podejrzewam, że jest bardzo blisko. Dużo do powiedzenia w tej kwestii miał Piotr Jarosz - właściciel Sklepy24.pl.

Statystyczny, polski sklep internetowy

Mała firma, zatrudniająca 1-2 osoby do obsługi, sprzedająca często również poza siecią, posiadająca nie więcej niż 10 000 produktów w swojej ofercie, wspierająca się zazwyczaj jakimś podręcznym magazynem, sprzedająca nie dłużej niż 5 lat, a zazwyczaj 1-2 ze sprzedażą na poziomie nie przekraczającym 10 000 zł miesięcznie, spodziewająca się jednak dynamicznego wzrostu w przyszłości.

To oczywiście statystyka, ale choć sprzedaż nie powala na kolana wszystko wskazuje na to, że kolejne lata będą obfitowały w rozkwit. Potwierdzają się tym samym nastroje ludzi z branży.

Pobierz raport "eCommerce 2006 - Badanie polskich sklepów internetowych" w całości (2 mb).

Wojtek

p.s. Przed świętami pisałem o serwisie Abytaniej.pl. Po publikacji notki dostałem maila z informacją o serwisie Magoo.pl, który jest mniej więcej czymś pomiędzy Abytaniej.pl, a Ebon.pl. Jak sami właściciele piszą o sobie: "Magoo.pl to internetowy katalog wyjątkowych ofert handlowych, dostępnych na terenie całego kraju. Można tu znaleźć informacje na temat promocji, wyprzedaży oraz inne oferty wskazujące na dodatkową korzyść dla konsumenta. Celem serwisu jest informowanie o akcjach promocyjnych organizowanych nie tylko przez duże sieci hipermarketów, ale przede wszystkim przez małych, lokalnych przedsiębiorców. Założeniem jest, by serwis stał się cennym źródłem informacji w przypadku większych zakupów (np. kupno telewizora) jak również na co dzień (np. zamówienie pizzy)."

2006-12-28 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Tebe doniósł, że Merlin pojawił się w nowej odsłonie. Tebe pisze "chyba przesadzili". Moim zdaniem o efektach będzie można mówić dopiero po sprawdzeniu liczb, wskaźników, pomiarów, które Merlin z pewnością dokonuje. Jak to zawsze w przypadku takich zmian na początku na pewno może się to odbić na obrotach, ale liczy się efekt końcowy.

Proces zamówienia

Mam takie zboczenie, że w każdym sklepie sprawdzam proces zamówienia. ;-) Nie inaczej jest w tym przypadku. Nie pamiętam w 100% jak to wyglądało w starej wersji, ale wydaje mi się, że Merlin idzie w dobrym kierunku. Choć jak przystało na nowe wersje w tej chwili można znaleźć pewne niedoróbki.

Pierwszym z nich jest niedokładnie skonstruowany formularz:



To pewnie zniknie lada dzień.

Druga zauważona przeze mnie kwestia to już raczej sprawa o charakterze koncepcyjnym. W koszyku możemy ustalić koszty wysyłki, otrzymamy wtedy pełną cenę jaką przyjdzie nam zapłacić. Wygląda to tak:


Dostawę możemy zmienić klikając na link "zmień". To jest moim zdaniem bardzo trafne rozwiązanie. Klient już w koszyku (czyli w zasadzie "zerowym" etapie procesu zamówienia) wie ile dokładnie zapłaci za wysyłkę.

Jednak po podaniu danych zamawiającego pojawi się strona:



Czyli wybieramy ponownie to co już wybraliśmy. Gdy próbowałem jednak jeszcze raz dodać jakiś produkt do koszyka, zmieniłem opcję wysyłki, kliknąłem na "zamawiam" - zostałem od razu przekierowany do płatności. Nie potrafię dokładnie napisać na jakich zasadach to działa w tej chwili.

Strona produktu

Tebe pisze, że cena znajduje się za bardzo z boku. Można odnieść takie wrażenie, ale najważniejszy jest chyba fakt, że cena jest wyraźna i trudno jej nie zauważyć. Poza tym Merlin wiele nie kombinował, bo przecież stronę produktu miał dobrą o czym zresztą pisałem.

Tak jak już pisałem, o tym czy zmianę będzie można uznać za udaną czy nie powinny decydować liczby. Osobiście trochę się zdzwiłem zakresem zmian, rzeczywiście odważna decyzja. Pierwsze wrażenie miałem nie najlepsze, ale jak już trochę obyłem się z projektem muszę stwierdzić, że podoba mi się bardziej od poprzedniej wersji.

Jakie macie odczucia? Co możecie pochwalić, a co zganić?

2006-10-09 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (7)
 Oceń wpis
   
Marek Futrega pewnym sprytnym ruchem zdobył dostęp do całościowych badań Megapanel PBI/Gemius. Postanowiłem pomęczyć się trochę i z tej listy wybrałem sklepy internetowe. Tym samym otrzymałem listę najpopularniejszych sklepów internetowych pod względem odsłon i zasięgu w Polsce wg badania Megapanel PBI/Gemius. Zanim wyciągniesz jakiekolwiek wnioski przeczytaj koniecznie o metodologii tego badania i jego wadach.

Najpopularniejsze sklepy internetowe w Polsce pod względem zasięgu

lp. nazwa/adres udział czasu odsłony zasięg

1. merlin.com.pl 0,10% 23.033.010 13,04%
2. wysylkowa.pl 0,01% 3.142.074 4,65%
3. amazon.com 0,01% 3.215.113 4,22%
4. lideria.pl 0,01% 1.513.824 3,37%
5. empik.com 0,02% 5.330.014 3,24%
6. swiatksiazki.pl 0,02% 5.287.045 3,20%
7. bielizna1.pl 0,01% 4.667.347 2,19%
8. koszulki.com 0,01% 2.266.279 2,04%
9. fan.pl 0,00% 1.308.728 1,95%
10. helion.pl 0,01% 1.212.366 1,92%
11. ojej.pl 0,01% 4.458.066 1,89%
12. pixmania.com 0,01% 2.323.568 1,89%
13. garderoba.pl 0,01% 3.035.166 1,87%
14. hoopla.pl 0,01% 2.365.307 1,87%
15. komputronik.pl 0,02% 9.248.601 1,68%
16. agito.pl 0,01% 2.832.571 1,55%
17. mareno.pl 0,00% 583.789 1,31%
18. gandalf.com.pl 0,01% 4.980.119 1,30%
19. gigant.pl 0,00% 1.057.866 1,24%
20. intymna.pl 0,01% 6.782.796 1,12%
21. hipernet24.pl 0,00% 1.474.960 1,08%
22. bron.pl 0,00% 767.524 1,05%
23. vobis.pl 0,00% 703.482 1,05%
24. militaria.pl 0,01% 1.693.386 1,04%
25. avans.pl 0,01% 2.264.456 0,98%
26. domzdrowia.pl 0,00% 681.591 0,97%
27. andegrand.pl 0,01% 1.986.094 0,95%
28. wysylkowo.pl 0,00% 516.787 0,94%
29. onepress.pl 0,00% 802.938 0,79%
30. vivid.pl 0,00% 1.493.202 0,77%
31. e-cyfrowe.pl 0,00% 973.180 0,74%
32. 1klik.pl 0,00% 1.101.544 0,72%
33. perfumeria.pl 0,00% 1.883.215 0,70%
34. traffic-club.pl 0,00% 403.629 0,62%
35. inbook.pl 0,00% 328.799 0,62%
36. sexshop24.pl 0,00% 1.393.941 0,60%
37. opony.com 0,00% 1.124.053 0,59%
38. edukacyjna.pl 0,00% 488.072 0,56%
39. emarket.pl 0,00% 306.040 0,56%
40. cyfrowe.pl 0,01% 3.062.483 0,50%
41. wyprzedazebielizny.pl 0,00% 1.320.674 0,50%
42. podreczniki-gandalf.pl 0,00% 440.984 0,46%
43. biust.pl 0,01% 3.418.909 0,45%
44. stereo.pl 0,00% 331.377 0,44%
45. rockmetalshop.pl 0,01% 3.941.629 0,43%
46. aptecus.com 0,00% 419.806 0,40%
47. 1bielizna.pl 0,00% 393.968 0,40%
48. bobomarket.pl 0,00% 1.563.110 0,39%
49. znak.pl 0,00% 995.823 0,39%
50. pocztakwiatowa.pl 0,00% 645.427 0,39%

Najpopularniejsze sklepy internetowe w Polsce pod względem odsłon

lp. nazwa/adres udział czasu odsłony zasięg

1. merlin.com.pl 0,10% 23.033.010 13,04%
2. komputronik.pl 0,02% 9.248.601 1,68%
3. intymna.pl 0,01% 6.782.796 1,12%
4. empik.com 0,02% 5.330.014 3,24%
5. swiatksiazki.pl 0,02% 5.287.045 3,20%
6. gandalf.com.pl 0,01% 4.980.119 1,30%
7. bielizna1.pl 0,01% 4.667.347 2,19%
8. ojej.pl 0,01% 4.458.066 1,89%
9. rockmetalshop.pl 0,01% 3.941.629 0,43%
10. biust.pl 0,01% 3.418.909 0,45%
11. amazon.com 0,01% 3.215.113 4,22%
12. wysylkowa.pl 0,01% 3.142.074 4,65%
13. cyfrowe.pl 0,01% 3.062.483 0,50%
14. garderoba.pl 0,01% 3.035.166 1,87%
15. agito.pl 0,01% 2.832.571 1,55%
16. hoopla.pl 0,01% 2.365.307 1,87%
17. pixmania.com 0,01% 2.323.568 1,89%
18. koszulki.com 0,01% 2.266.279 2,04%
19. avans.pl 0,01% 2.264.456 0,98%
20. sk8shop.pl 0,00% 2.113.943 0,31%
21. andegrand.pl 0,01% 1.986.094 0,95%
22. perfumeria.pl 0,00% 1.883.215 0,70%
23. militaria.pl 0,01% 1.693.386 1,04%
24. bobomarket.pl 0,00% 1.563.110 0,39%
25. lideria.pl 0,01% 1.513.824 3,37%
26. vivid.pl 0,00% 1.493.202 0,77%
27. hipernet24.pl 0,00% 1.474.960 1,08%
28. sexshop24.pl 0,00% 1.393.941 0,60%
29. wyprzedazebielizny.pl 0,00% 1.320.674 0,50%
30. fan.pl 0,00% 1.308.728 1,95%
31. pakamera.pl 0,00% 1.213.311 0,39%
32. helion.pl 0,01% 1.212.366 1,92%
33. opony.com 0,00% 1.124.053 0,59%
34. 1klik.pl 0,00% 1.101.544 0,72%
35. gigant.pl 0,00% 1.057.866 1,24%
36. znak.pl 0,00% 995.823 0,39%
37. e-cyfrowe.pl 0,00% 973.180 0,74%
38. gloria24.pl 0,01% 844.926 0,22%
39. esentia.pl 0,00% 826.565 0,14%
40. onepress.pl 0,00% 802.938 0,79%
41. bron.pl 0,00% 767.524 1,05%
42. butysportowe.net 0,00% 716.186 0,29%
43. vobis.pl 0,00% 703.482 1,05%
44. domzdrowia.pl 0,00% 681.591 0,97%
45. pocztakwiatowa.pl 0,00% 645.427 0,39%
46. 1but.pl 0,00% 638.347 0,30%
47. zegarki.com.pl 0,00% 611.378 0,25%
48. mareno.pl 0,00% 583.789 1,31%
49. twojekwiaty.pl 0,00% 549.477 0,21%
50. wysylkowo.pl 0,00% 516.787 0,94%

Prawdopodobnie pominąłem jakieś sklepy, bo lista powstała na zasadzie "wyłapywania" sklepów spośród wszystkich witryn.
2006-09-09 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (1)
 Oceń wpis
   
Dzisiaj będzie o operacji na otwartym sercu, jaką kilka dni temu przeprowadził mój kolega na swoim wirtualnym dziecku - Godi.pl. Lekarz zapewnił mnie, że operacja się powiodła. Podobno pacjent ma się coraz lepiej i dochodzi do siebie po stanie agonii. Do rzeczy jednak.

O Godi.pl

Godi.pl to stosunkowo młoda księgarnia internetowa. Sklep sprzedaje produkty tanio i nakłada bardzo niskie marże. Jego klienci to często "poszukiwacze" najtańszych ofert, którzy trafiają do sklepu za pośrednictwem porównywarek cenowych. Można by napisać wiele o tym sklepie (tak jak o każdym innym), wytknąć niedociągnięcia, dobre strony, ale chciałbym skupić się teraz tylko na kosztach wysyłki. O co więc chodzi?

Stan przed operacją

W Godi.pl sytuacja niejednokrotnie wyglądała tak:

1) Sklep otrzymuje zamówienie przykładowo na 50 zł.
2) Przychód z takiego zamówienia to około 3 zł (jak pisałem marże są tam niskie).
3) Klient wybiera płatność za pobraniem.
4) Koszt wysyłki za pobraniem w Godi.pl wynosił 10,50 zł.
5) Rzeczywisty koszt wysyłki takiego zamówienia to zazwyczaj więcej niż 10,50 zł.
6) Sklep chce być konkurencyjny, a więc nie podwyższa kosztów wysyłki, nie podwyższa również swoich marż. Efekt? Wiele zamówień takich jak to jest realizowane "dla sportu" (sklep nie zarabia na nich w ogóle lub wychodzi na zero). Jak zapewnił mnie właściciel tego sklepu aż 45% (!) wszystkich zamówień było nierentownych właśnie ze względu na wyższe koszty wysyłki.

Stan po operacji

Sucha kalkulacja była nieubłagana - coś z tym trzeba zrobić. Właściciel sklepu postanowił wprowadzić koszty wysyłki zależne od wagi sprzedanych towarów. Jak to wygląda w praktyce?

1) Sklep ma w swojej bazie danych wagę każdego pojedynczego produktu.
2) Klient wkłada kolejne produkty do koszyka, a oprogramowanie sklepowe zlicza łączną wagę.


Fragment koszyka w Godi.pl

3) W koszyku pojawia się opcja wyboru rodzaju płatności/wysyłki. Mamy cztery możliwości - płatność za pobraniem (ekonomiczna i priorytetowa) oraz płatność przelewem (ekonomiczna i priorytetowa). Obok mamy cenę jaką przyjdzie nam zapłacić za wysyłkę.


Efekt jest taki, że klient za wysyłkę płaci faktycznie tylko tyle ile się należy, bowiem cały system współgra bezpośrednio z cennikiem Poczty Polskiej .

Jak sklep informuje o kosztach wysyłki?

Robi to standardowo:



Jakie są efekty tej operacji?

Plusy:

1) Od momentu wprowadzanie zmian sklep nie notuje nierentownych zamówień z powodu kosztów wysyłki.
2) Zwiększyła się liczba klientów, którzy płacą przelewem. Z pewnością zachęcają ich do tego niskie koszty wysyłki.

Minusy:

Sklep póki co nie docenia klientów, którzy kupują dużo - nie wprowadził póki co progu minimalnego zamówienia, dla którego koszty wysyłki są darmowe. A to niekiedy prowadzi do sytuacji, w której klient zamówi kilka pozycji, kwota jest wysoka, ale i waga jest wysoka, a zatem koszty wysyłki również są wysokie. Może to zniechęcać niekiedy do składania większych zamówień. Po wprowadzeniu takiego progu (a ma to nastąpić w ciągu tygodnia ;-)) efekty powinny być jeszcze lepsze.

Co myślicie o takim rozwiązaniu? Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?

Aktualizacja:

Właściciel Godi.pl, Michał, po tygodniu testów sprawdził efekty. Oto kilka rezultatów:

- wzrosła liczba małych zamówień, sklep otrzymuje więcej zamówień od nowych klientów na mniejsze kwoty, koszty wysyłki dla takich są zazwyczaj bardzo niskie, często o kilka złotych niższe w stosunku do standardowych opłat ryczałtowych,

- spadła liczba dużych zamówień, klientom przychodzi wtedy za wysyłkę zapłacić więcej aniżeli w przypadku standardowych opłat ryczałtowych w sklepach internetowych,

- średnie zamówienie w Godi wzrosło.

Szczegółowych danych nie mogę niestety podać.

Plany na przyszłość w Godi? Sklep planuje wprowadzić darmową wysyłkę od pewnej kwoty. Będzie tym samym, w wielu przypadkach, tracił trochę na wysyłce takich zamówień, ale ostateczny zysk będzie na tyle duży, że sklep pokryje te straty i nie będzie stratny.

Zapraszam do dyskusji. :-) Macie jakieś propozycje?

2006-08-10 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (22)
 Oceń wpis
   
Mintel przygotowal raport według które Wielka Brytania wyprzedziła Niemcy jeśli chodzi o wielkość rynku e-commerce. Postanowiłem się trochę pobawić i sprawdzić jak wygląda wielkość rynku e-commerce w Europie i na świecie.

Oto lista (w nawiasach źródła):

USA - 62,41 mld euro w roku 2005 ( raport Money.pl i Gemius)
Kanada - 30,96 mld euro w 2005 ( http://e-com.ic.gc.ca)
Wielka Brytania - 9,79 mld euro w roku 2005 (raport Mintel)
Niemcy - 9,71 mld euro w roku 2005 (raport Mintel)
Francja - 6,5 mld euro w roku 2005 (raport Mintel)
Rosja - 0,81 mld euro w roku 2005 ( Russian national e-commerce association)
Polska - 0,78 mld euro w roku 2005 ( eCard)
Indie - 0,44 mld euro w roku 2006 - prognoza ( eMarketer)

Nie uznawałbym tej listy za bardzo wiarygodną. Przede wszystkim dane są z różnych ośrodków badawczych. W niektórych przypadkach wyniki podaje się tylko dla sklepów internetowych, w innych dla wszystkich podmiotów działających w sieci (czyli liczy się również branżę turystyczną czy aukcje internetowe), czasami nie wiadomo. ;-)

Nie udało mi się znaleźć danych np. o Chinach, Japonii, Australii i innych państwach. Może ktoś posiada takie dane i chce się podzielić? Jeśli tak zachęcam do komentowania.

2006-07-28 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Ma być o USA, zacznę jednak od Polski. Zawsze zastanawiało mnie jak popularne są sklepy internetowe w naszym kraju. Niestety ciągle tego nie wiem. Badania Megapanel są niedokładne, nie ufam im do końca, poza tym praktycznie nie dotykają tematu sklepów internetowych. Pewnie minie jeszcze sporo czasu zanim będziemy mieć dostęp do czegoś naprawdę godnego uwagi.

Tymczasem możemy sprawdzić "osiągi" sklepów zza oceanu. Według Nielsen/NetRatings najpopularniejsze serwisy e-commerce (a więc nie tylko e-sklepy) w październiku 2005 to:

1) Ebay.com - 53,2 mln użytkowników.
2) Amazon.com - 39 mln użytkowników.
3) Target.com - 17,6 mln użytkowników.
4) Shopzilla.com - 17,5 mln użytkowników.
5) Shopping.com - 16,8 mln użytkowników.
6) Dell.com - 16,7 mln użytkowników.
7) Walmart.com - 16,2 mln użytkowników.
8) Expedia.com - 15 mln użytkowników.
9) Overstock.com - 14,1 mln użytkowników.
10) Yahoo! Shopping - 11,2 mln użytkowników.

Co wcale nie dziwi najpopularniejsze są albo sklepy horyzontalne (z szerokim asortymentem), albo pasaże handlowe, porównywarki cen, na najczęściej odwiedzanym serwisie aukcyjnym kończąc.

Więcej o tym badaniu przeczytasz w serwisie Internetretailer.com - tam także informacje o tym jak wyglądają te dane do października 2004. Oceniając te liczby pamiętajmy, że październik otwiera najgorętszy okres w handlu elektronicznym (4 kwartał to według niektórych szacunków aż 40% obrotów w roku).

Te dane dobrze rokują także polskim porównywarkom cen, które w niedługim czasie stać się czołówką polskiego e-commerce.

Zachęcam zatem do zapoznania się z dość starym już newsem u źródła - "Target leads online shopping sites with 63% growth in October traffic".

2006-05-01 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (3)
 Oceń wpis
   
Ecommerce Benchmark Guide 2006 - tak nazywa się publikacja przygotowana przez serwis Marketingsherpa.com ( pisałem o nim kilka dni temu). Cały raport jest do kupienia za 297 dolarów, ale na szczęście jego autorzy dają możliwość sprawdzenia darmowej próbki (PDF, 1 mb).

Co znajdziemy w raporcie? Przede wszystkim "żywe" rozwiązania, case studies z wielu sklepów internetowych. Oprócz tego badanie przeprowadzone na klientach sklepów internetowych, mapy eyetrack najpopularniejszych sklepów, kompleksowe zbadanie ponad 1000 sklepów.

W darmowej próbce znajdziemy tylko cząstkę tego, co autorzy przygotowali w pełnej wersji. Mimo tego warto rzucić na to okiem. Zaprezentowano na przykład skąd sklepy internetowe czerpią ruch na swoich stronach. Wygląda to tak:

- bezpośrednie wejścia - 27%,
- płatna reklama w wyszukiwarkach - 23%,
- newslettery - 14%,
- działania SEO - 13%,
- programy partnerskie - 11%,
- reklama na portalach, pasażach - 10%,
- mailingi - 3%.

Pozostałe dane są oznaczone jako inne lub nieznane. Pierwszeństwo kategorii "bezpośrednie wejścia" jest zbieżne z teorią mówiącą o tym, że sklepy zarabiają w dużym stopniu na powracających, stałych klientach.

Dalej możemy zapoznać się z największymi "hamulcami" e-commerce. Odpowiedzi nie są zaskakujące. Kupujący najbardziej obawiają się o przechowywanie danych osobowych, oszustwa, zbyt trudną politykę zwrotów, wymiany towaru, a także na zbyt trudne korzystanie ze sklepów.

Na koniec spis treści. Muszę przyznać, że naprawdę zachęca mnie do kupna, ale z kolei odstrasza cena (prawie 300 dolarów). :-)

Próbka:
Ecommerce Benchmark Guide 2006 .
2006-04-30 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (1)
 Oceń wpis
   
Z pewnością wielu z nas słyszało, że niektóre sklepy internetowe dają możliwość odbioru towaru w sklepie tradycyjnym. Przykładowo każde zamówienie w Empik.com możemy odebrać w najbliższym nam, "tradycyjnym" Empiku. W Polsce podobnie zaczyna działać Merlin.pl, który planuje otworzyć kolejne tradycyjne księgarnie.

Generalnie korzyści takiego działania są łatwe do przewidzenia. Przede wszystkim klienci nie płacą za przesyłkę, co prawda nie dostaną dostawy do domu, ale mogą sobie spokojnie w domu dobrać odpowiednie produkty. Ponadto klient ma bezpośredni kontakt ze sklepem, widzi, że za wszystkim stoją ludzie, a nie maszyny. :-) Coś jeszcze? Okazuje się także, że całkiem spore korzyści może mieć również sklep. Tak wynika z badania AMR Research, według którego klienci, którzy zamawiają w sieci, a odbierają produkty w tradycyjnej placówce wydają o 58% więcej niż planowali. Dzieje się tak dlatego, że już w sklepie tradycyjnym kupują dodatkowe, często komplementarne produkty (np. Ipod w sklepie internetowym i akcesoria do niego w sklepie tradycyjnym).

Co więcej, tacy kupujący (nazwani w badaniu "cross-channel shoppers") wydają na zakupy średnio o 30% więcej od tych, którzy kupują za pośrednictwem jednego kanału (np. tylko w sieci lub tylko w sklepie tradycyjnym).

Te dane dotyczą oczywiście rynku amerykańskiego. Jak jest w Polsce trudno powiedzieć - ta forma zamawiania produktów jest wciąż mało popularna. Na naszym rynku, poza Empikiem, nie ma drugiego sklepu internetowego, który mógłby poszczycić się tak gęstą siecią sklepów tradycyjnych. Ciekaw jestem, czy sprzedawcy Empiku zachęcają w jakiś sposób do dokupienia dodatkowych produktów przy odbiorze "internetowego" zamówienia.

p.s. Z innej beczki: o tym jak Amazon.com traktuje swoich klientów można przeczytać na blogu Customer relations w notce "Podwójne zakupy". Nigdy nie miałem okazji tego sprawdzić, ale wierzę na słowo autorowi tego bloga. ;-)
2006-04-29 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (2)
 Oceń wpis
   
Zapewne wielu z nas zadaje sobie takie pytanie. Dlaczego ktoś ma kupić w moim sklepie internetowym, skoro te same produkty może kupić w sklepie na rogu? Z odpowiedzią na to pytanie przychodzi raport Deloitte & Touche. Badaniu poddano amerykańskie gospodarstwa domowe.

Najczęściej wymieniane powody (w kolejności od najważniejszego):

1) Dostępność do e-sklepów 24 godzin na dobę, 7 dni w tygodniu.
2) Oszczędność czasu.
3) Brak kolejek.
4) Łatwiej niż w zwykłym sklepie.
5) Brak takich produktów w zwykłym sklepie.
6) Darmowa dostawa.
7) Łatwiej porównać sklepy/ceny.
8) Lepsze ceny.
9) Mniejsze podatki lub ich brak.
10) Wyższe ceny paliwa.

Jak to wygląda w Polsce?

Na pytanie GemiusAdHoc - "Dlaczego internauci decydują się na zakupy w sieci?" najczęstsze odpowiedzi to:

1) Oszczędność czasu.
2) Możliwość złożenia zamówienia o dowolnej porze.
3) Dostawa produktu do domu.
4) Towary trudne do znalezienie gdzie indziej.
5) Niższa cena towarów.
6) Większy asortyment.
7) Dokładna informacja o produkcie.
8) Zachęciła mnie promocja.

Z kolei na pytanie Gemius/Money.pl - "Co skłoniłoby Pana(ią) do częstszych zakupów przez internet?" padały następujące odpowiedzi:

1) Niższe ceny.
2) Niższe koszty wysyłki/bezpłatna dostawa.
3) Bezpieczeństwo, wiarygodność, pewność.
4) Nic by mnie nie skłoniło.
5) Większy wybór towarów.
6) Posiadanie więcej pieniędzy.
7) Promocje, korzystne oferty.
8) Trudno powiedzieć.
9) Dokładny opis towarów.
10) Możliwość płacenia inaczej niż kartą.
11) Możliwość zwrotu.
12) Inne.

Jakie wnioski? Jeśli ufać tym badaniom podstawowym wniosek może być taki: kupujący w sieci cenią sobie przede wszystkim wygodę, oszczędność czasu czy szerszy asortyment; niższe ceny nie są najważniejszym powodem, ale dla większości byłyby najskuteczniejszym "wabikiem". Innymi słowy głównie wygoda, ale to cena jest tak naprawdę kluczowa.

Da się zauważyć również to, że jeśli chodzi o Polskę pewnym hamulcem dokonywania zakupów jest droga wysyłka (drugie miejsce na liście zachęt do kupowania w sieci), podczas gdy w USA 44% internautów ceni sobie darmową przesyłkę.

2006-04-28 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (3)
 Oceń wpis
   
Serwis porównujący ceny w sklepach internetowych - Skapiec.pl wydał raport zatytułowany "Preferencje zakupowe użytkowników serwisu Skapiec.pl w 2005 roku w kategoriach Notebooki i Karty graficzne działu Komputery". Jak można przeczytać we wstępie do raportu "posiadając zawartą w raporcie wiedzę, producenci i sprzedawcy sprzętu otrzymują informację, na temat tego jakie produkty, czy też jakie konfiguracje produktów są najczęściej poszukiwane przez użytkowników Skąpca.pl".I rzeczywiście. Dane zaprezentowane w raporcie mogą być z powodzeniem wykorzystane przez sklepy, które współpracują lub zamierzają współpracować ze Skąpcem. Przykładowo, zgodnie z wykresem prezentującym popularność poszczególnych kategorii w dziale "Komputery" popularność kategorii "notebooki" rosła nieprzerwanie przez cały rok. To powinno dać do myślenia właścicielem komputerowych sklepów internetowych. Taką wiedzę mogą wykorzystać nie tylko na Skąpcu, ale również we własnym sklepie, zwłaszcza jeśli sami nie prowadzą takich badań (co niestety jest powszechne).

Co ciekawe, w kategorii "notebooki" najpopularniejszym atrybutem jest marka, a atrybut ceny znajduje się dopiero na piątym miejscu. Podobnie jest w przypadku kart graficznych. Może to o tyle dziwić, że są to przecież dane z porównywarki cenowej, a wydawałoby się, że w takim miejscu cena będzie odgrywać większą rolę.

Na koniec trochę o metodologii. Dane o użytkownikach zostały tak zebrane, że niekiedy mogą być mylące. Dlaczego? Dlatego, że najczęściej wybierany parametr znajduje się na najwyższej pozycji na liście, a lista ta jest aktualizowana na bieżąco. To z kolei może działać tak jak większość list bestsellerów - zdobycie wysokiej pozycji przez jakąś kategorię będzie gwarantować stały wzrost popularności tej kategorii. Do takich wniosków można również dojść patrząc na niektóre wykresy. W przeważającej większości jednak o zmianie popularności danego atrybutu decydują obecne trendy czy sam rynek, co oczywiście czyni ten raport wiarygodnym.

Podsumowując, zachęcam każdego do zapoznania się z tym, co przygotował Skapiec.pl. Śledząc te dane można z większym prawdopodobieństwem wytypować to, co będzie na topie w tym roku. A to oczywiście można wykorzystać z pożytkiem dla siebie i swojego biznesu. :-)

p.s. Zostało jeszcze kilka dni, żeby skorzystać z promocji nowopowstającej porównywarki Nokaut.pl.
2006-03-27 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Choć w biznesie wróży się zazwyczaj na koniec/początek roku, a przepowiednie Nostradamusa nie sprawdzają się, postanowiłem pobawić się dzisiaj w jasnowidza. :-) Zastanowię się nad tym jak w najbliższej (i trochę dalszej) przyszłości będzie wyglądać rynek e-commerce w Polsce. Skupiam się przy tym oczywiście głównie na sklepach internetowych.

Zaczynamy.

1) W sieci zainwestują duzi gracze, którzy znani są z prowadzenia biznesu poza siecią. Po powrocie Empik.com i pojawieniu się w internecie sieci Traffic Club czas na kolejnych. Przewagą tych sklepów jest i będzie większe zaufanie jakie wzbudzą w internautach, możliwość szybszej wysyłki towarów czy możliwość odbioru towaru w tradycyjnym sklepie (np. salony Empik w całej Polsce). Myślę, że właśnie takie firmy powinny wypychnąć z sieci małych graczy.

Oczywiście duże sklepy takie jak Merlin.pl wcale nie są skazane na porażkę i powinny przebyć podobną, ale odwrotną drogę - np. Merlin tworzy księgarnie tradycyjne. To wszystko sprawia, że za jakiś czas możemy doczekać się pojedynku w stylu Amazon.com vs. Barnes & Noble.

2) Pojawią się nowe sklepy, które skupią się na wybranych niszach. Właśnie w nie będą inwestować ci, których nie będzie stać na konkurencję z największymi. Moim zdaniem te sklepy będą świetnie sobie radzić. W Polsce jest jeszcze wiele nisz, które nie zostały przez nikogo zagospodarowane. Rozwiną się zatem takie segmenty jak np. sprzedaż ekskluzywnych towarów spożywczych czy produktów sportowych z zakresu danej dyscypliny. Tutaj proponuję obserwować rynek zachodni. O niszach miałem okazję już pisać.

3)
Będziemy (a w zasadzie już powoli jesteśmy) świadkami wzrostu zainteresowania tematyką usability. Rozwój usability jest coraz bardziej widoczny nie tylko na zachodzie, ale i w Polsce. Sklepy inwestują w audyty, są blogi, serwisy o użyteczności, tłumaczone są książki-klasyki. Wszystko to propaguje ten temat. Niebawem poważny manager lub właściciel sklepu internetowego będzie myślał kategoriami "po co mam inwestować w kolejne kampanie jak mogę niższym kosztem poprawić swój sklep i sprzedawać skuteczniej".

4) Przyszłość widzę również w "mądrych" platformach, mam na myśli wszelkie rozwiązania personalizacyjne, trackingowe, rekomendacyjne, o których w Polsce od czasu do czasu się coś mówi, ale najwięksi gracze ten temat ciągle omijają.

5) Zmienią się, a w zasadzie już od jakiegoś czasu zmieniają się przyzwyczajenia kupujących. Coraz więcej z nich zakupy rozpoczyna od porównywarek cen czy katalogów z opiniami o sklepach. Większa świadomość kupujących sprawi, że nieprofesjonalne sklepy z kiepską obsługą klienta szybko przestaną istnieć.

6) Niższe koszy wysyłki. Poczta Polska coraz bardziej odczuwa konkurencję ze stron firm kurierskich. Nie przeszkadza jej to jednak podnosić cen na swoje usługi. Już dzisiaj niektórym sklepom udało się wynegocjować niskie koszty wysyłki u firm kurierskich - przykładowo perfumeria Pedet.pl oferuje wysyłkę kurierską w cenie 11,90 zł (kurier UPS), drogeria Esentia.pl w cenie 9,50 zł (kurier DHL), księgarnia Helion.pl w cenie 11,99 zł (i darmowa wysyłka za pośrednictwem Poczty Polskiej). Obecnie tych sklepów nie jest jeszcze tak dużo, ale ta sytuacja będzie ulegać poprawie.

Tak w skrócie prezenują się moje prywatne i subiektywne typy. Zachęcam do komentowania i dopisywania swoich. :-)
2006-03-11 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (3)
 Oceń wpis
   
Kilka miesięcy temu w notce Handlowanie w sieci - raport o rynku e-commerce o kobietach i mężczyznach kupujących w sieci (na podstawie badania Money.pl) napisałem:

"Wśród przebadanych osób zakupy przez internet w Polsce w prawie 73% dokonują mężczyźni. W USA też przeważają mężczyźni, ale stosunek dokonywania zakupów do kobiet wynosi tam tylko 52% do 48%. Wniosek: w najbliższych latach, w Polsce zwiększy się ilość kobiet dokonujących zakupy przez sieć. [...] Oczywiście zakładając, że polski rynek będzie się zbliżał do zachodniego (a wszystko na to wskazuje)."

Warto zatem zastanowić się jak podczas kupowania w sieci zachowują się mężczyźni, a jak kobiety. Na to pytanie starała się odpowiedź firma Resource Interactive. Sprawozdanie z tego badania znajdziemy w artykule " Men, Women, and E-Commerce". Okazuje się, że można wyróżnić pewne dość istotne i ciekawe różnice w tym aspekcie.

Portret mężczyzny kupującego w sieci

Zdaniem autorów tego badania mężczyzna kupujący w sieci szuka tylko tego co zamierzył. Nie zbacza zatem z obranego wcześniej założenia - jeżeli postanowił szukać fotela prawdopodobnie nie zainteresują go kanapy. Wchodząc na kolejne strony produktów w sklepach internetowych będzie starał się dowiedzieć jak najwięcej o danym towarze, dokładnie zapozna się z wszystkimi dostępnymi informacjami o produkcie, będzie starał się znaleźć recenzje o danym produkcie, przeszuka wyszukiwarki, serwisy porównujące ceny, będzie "skakał" po różnych stronach. Wszystko to zrobi, aby dokonać przemyślanego i trafnego wyboru. Kupowanie w sieci może traktować jako pewnego rodzaju zabawę, grę. Lubi kupować w sieci, bo ma wtedy większą pewność ile zapłaci, wie więcej o kupowanych towarach, no i nie musi stawiać samochodu na zatłoczonych parkingach czy czekać w kolejkach do kasy.

Portret kobiety kupującej w sieci

Kobieta postanawiając dokonać jakiegoś konkretnego zakupu w sieci, w odróżnieniu od mężczyzny, nie ogranicza się tylko i wyłącznie do tego towaru. Może się zdarzyć, że nagle zainteresuje ją coś zupełnie innego i kupi coś czego wcale nie zamierzała. Pomimo tego taka kobieta nie zapomni o tym, że chciała początkowo kupić coś innego i być może za jakiś czas dokona takiego zakupu. Wędrując po sklepie internetowym i kolejnych stronach produktu nie zapoznaje się z informacjami tam zawartymi tak dokładnie jak mężczyzna. Sprawdzi je tylko pobieżnie i być może zainteresuje się produktami podobnymi z tej samej kategorii. To zachowania można porównać do przyglądania się tradycyjnej witrynie, wystawie sklepowej.

Wskazówki dla sprzedawców

Oczywiście tego badania nie można w żadnym razie generalizować na zasadzie "OK, kobiety kupują tak, a mężczyźni tak". Oba portrety mogę się ze sobą zlewać czy czasem rozmijać. Mimo tego warto zastanowić się w jaki sposób wykorzystać takie dane na własnym podwórku.

Kilka wskazówek:

- dajmy kobietom możliwość szybkiego przejścia do ostatnio oglądanych przedmiotów podczas tej samej wizyty czy też podczas kolejnych odwiedzin w sklepie internetowym,

- dla mężczyzn z kolei przygotujmy możliwie dużo informacji o samych produktach, im dłużej przykujemy ich uwagę w naszym sklepie, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że poszukując informacji o danym towarze trafią do naszej konkurencji,

- w przypadku kobiet szczególnie ważne staje się przygotowanie zestawienia produktów podobnych, z tej samej kategorii czy tego samego typu,

- na co wskazują autorzy badania warto wyposażyć sklepowy koszyk (lub też przechowalnię) w takie funkcje jak możliwość komentowania odpowiednich pozycji poprzez dodawanie uwag, adnotacji - to dla kobiet, czy też możliwość porównywania znajdujących się tam towarów - to dla mężczyzn.

Jak pogodzić te zachowania w sklepie internetowym skierowanym dla obu płci?

O ile w przypadku sklepu internetowego skierowanego głównie do jednej płci np. sklep z cygarami czy sklep z akcesoriami dla matek nie ma dużego problemu. Tutaj powinniśmy się nastawić na daną płeć oczywiście pamiętając, że będzie nas też odwiedzać (w znacznie mniejszym stopniu) druga. Co jednak zrobić w przypadku kiedy sklep internetowy nie jest nastawiony na jedną płeć, a ze swoją ofertą wychodzi zarówno do kobiet, jak i mężczyzn? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Trzeba bowiem znaleźć, jak to bywa w takich sytuacjach, złoty środek - pogodzić zarówno potrzeby mężczyzn, jak i kobiet. Warto wziąć pod uwagę również to, że zgodnie z zaprezentowanymi na początku tej notki danymi w kupowaniu w polskiej sieci ciągle dość mocno przeważają mężczyźni.

Więcej informacji w artykule "
Men, Women, and E-Commerce".

A może czytelnicy znają jeszcze inne kryteria, według których można wyróżnić zachowania mężczyzn i kobiet podczas dokonywania zakupów? Z tego co wiem tego bloga czytają właściciele rożnych sklepów internetowych - może podzielą się swoimi doświadczeniami? ;-)
2006-02-02 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Rimm-Kaufman Group przeprowadziło badanie, według którego 80% zakupów w sklepie internetowym jest dokonywanych do 3 dni od momentu pierwszej wizyty. Takie dane są zgodne z teorią o klientach intensywnych i przypadkowych, bo ci intensywni w ciągu 3 dni spokojnie mogą porównać ceny w innych sklepach i dokonać ostatecznego wyboru. Ale co z resztą? Są bowiem osoby, które nad zamówieniem myślą naprawdę dłuższy czas (nawet 2 miesiące od pierwszego kliknięcia). Czy warto zaprzątać sobie głowę takimi "nieodważnymi" klientami? Zdecydowanie tak, bowiem tacy kupują zazwyczaj więcej i za większe kwoty (dlatego potrzebują dłuższego czasu na decyzję). Jak zatem ich zachęcać? Chociażby nie utrudniając im i przypominając o sobie np. poprzez nie usuwanie towaru z koszyka sklepowego.

Więcej rad w omówieniu tego badania.
2005-09-08 00:00
3. Badania, raporty, analizy ecommerce Komentarze (0)
1 | 2 |