Oceń wpis
   
We wrześniu 2006 pisałem o e-commerce 2.0. Kilka dni temu natrafiłem na listę serwisów/sklepów, które zostały zakwalfikowane przez autora listy jako projekty e-commerce 2.0 (czyli łapiące się w trend web 2.0, ale z wykorzystaniem elementów e-commerce).

Przejrzałem listę i postanowiłem podzielić się ciekawymi projektami. Wybrałem te, które najbardziej mi się spodobały. Oto moja lista:

1. Broadbandgenie.co.uk - porównywarka dostawców internetu w Wielkiej Brytanii. Wybieramy kod pocztowy, preferencje dotyczące prędkości naszej przyszłej sieci, ceny. Bardzo pomocne dla ludzi, którzy nie mają rozeznania na rynku (np. Polacy, którzy właśnie wyemigrowali do UK). W Polsce chyba dopiero przyjdzie czas na takie projekty. Przede wszystkim dlatego, że na rynku nie ma jeszcze wielu firm oferujących dostęp do sieci.

2. Auction Mapper - serwis, który pomaga w wyszukiwaniu aukcji dla danego miejsca zamieszkania. A zatem internauta w USA podaje swoje miejsce zamieszkania i wyszukuje produkty z Ebay, które znajdują się w pobliżu. Narzędzie moim zdaniem bardzo pomocne. Także w Polsce, znacznie ułatwiłby przeszukiwanie aukcji. Pytanie co się stanie z takim projektem w momencie wprowadzenia odpowiedniej opcji w samym serwisie aukcyjnym.

3. Farecast.com - serwis, dzięki któremu sprawdzimy kiedy najlepiej kupić bilet samolotowy, no i oczywiście możemy go od razu kupić. Serwis korzysta z algorytmu, który podpowiada czy jest już odpowiednia pora na to, aby zabukować bilet. Farecast.com w sprzedaży biletów tylko pośredniczy, odsyłając bezpośrednio do stron linii lotniczych.

4. Savemyass.com - pod tą dość kontrowersyjną nazwą kryje się kwiaciarnia internetowa, która skupia się na cyklicznych dostawach kwiatów. Klient informuje sklep o ważnych datach np. w małżeństwie (rocznice, urodziny żony). Sklep w odpowiednim czasie wysyła kwiaty ratując tym samym du** mężowi. ;-) Ciekawy pomysł. Sam model biznesowy również można uznać za udany - sklep bazuje na stałych klientach, no a zdobycie jednego klienta niejako gwarantuje co najmniej kilkukrotny zakup. O ile dobrze się zorientowałem sklep nie wysyła kwiatów w inny, tradycyjny, sposób.

5. Peerflix.com - jest to projekt, który można porównać np. z polskim Podaj.net. Z tą różnicą, że w Peerflix.com użytkownicy wymieniają się filmami. Można tam filmy sprzedawać i kupować. Za sprzedaż otrzymujemy punkty, które możemy wymienić na zakup innego filmu. Każdy film ma swoją cenę, która jest obliczana na podstawie średnich cen filmów z drugiej ręki. Za każdą transakcję serwis pobiera 0,99$.

6. Watchthisnext.com - serwis bardzo prosty w użyciu - użytkownikowi wyświetlane są cztery propozycje filmowe, które za pomocą zwykłego przeciągnięcia myszką może przyporządkować do odpowiedniej kategorii. W zależności od naszych wyborów system wyświetla kolejne filmy. A zatem całość polega na tym, że przyporządkowując film X do swoich ulubionych system będzie nam wyświetlał takie, którymi powinniśmy być potencjalnie zainteresowani (podobne do filmu X). Serwis bierze udział w programie partnerskim Amazon.com odsyłając do tego sklepu użytkowników zainteresowanych danym filmem. Podoba mi się cała idea: serwis podpowiada nam czym powinniśmy być zainteresowani (im lepszy system tym serwis ma wyższą wartość) odsyłając do Amazon, gdzie zazwyczaj znajduje się wiele opinii o produkcie i nikt nie boi się kupować (bo Amazon zna każdy). Przy założeniu, że ruch w serwisie będzie spory może być to całkiem dobry pomysł.

Tyle jeśli chodzi o projekty, na które szczególnie zwróciłem uwagę. Na liście znajdziesz również uznanych graczy jak chociażby wspomniany Amazon.com czy Ebay.com. Znajdziesz tam również Licketyship, któremu niedawno poświęciłem całą notkę.

Trzy rzeczy, które mi się nasunęły:

- wiele z tych serwisów skupia się na takich branżach jak przeloty samolotowe, nieruchomości, czy też kombinuje z porównywarkami cenowymi, ofertami promocyjnymi (hot deals) lub też narzędziami wspomagającymi aukcje internetowe,

- serwisy e-commerce 2.0 od strony wizualnej są albo bardzo ładne, albo bardzo brzydkie,

- prawie wszyscy już na stronie głównej tłumaczą swoim użytkownikom jak działa ich serwis (chwała im za to, bo nie ma chyba nic gorszego niż wejść do serwisu i nie wiedzieć o co tam chodzi).

Napiszcie co o tym myślicie. Który z tych projektów widzielibyście w Polsce? Który Was najbardziej zainteresował?
2007-02-04 00:16
W jaki projekt e-commerce zainwestować? web 2.0, e-commerce 2.0 Komentarze (0)
 Oceń wpis
   
Dostaję coraz więcej pytań o to, jaki sklep internetowy założyć. Z listów wynika, że pytają o to zazwyczaj bardzo początkujący, ale pewnie i oni czytają ten blog. Dlatego też postanowiłem napisać kilka krótki porad, które być może mogą w podjęciu właściwej decyzji.

Generalnie na początku muszę zauważyć, że bardzo dziwią mnie pytania typu "która branża jest najlepsza?", "gdzie najwięcej zarobię?". Świadczą one moim zdaniem o nieznajomości tematu. No, ale przejdźmy do rad:

1. Na czym się znasz i co lubisz? Zdecydowanie lepiej jest wystartować w branży, o której masz pojęcie. Przykładowo pracowałeś kiedyś w sklepie kosmetycznym. Masz już pojęcie o asortymencie, znasz przedział cenowy. Jeśli byłeś dobrym obserwatorem jesteś w stanie zauważyć która grupa klientów była zainteresowana daną grupą sortymentową. Być może masz również rozeznanie w obrotach czy informacji o sprzedaży. To są bezcenne informacje. Jeżeli nie masz takich doświadczeń być może ktoś z Twojego otoczenia je ma.

Druga kwestia jest związana z Twoimi zainteresowaniami, hobby. Sprawą jasną jest, że to przyjemniej prowadzić biznes w branży, którą lubisz. Dotyczy to szczególnie niszowych projektów. Lubisz pić herbatę? Zastanów się na herbaciarnią w sieci. Jesteś zapalonym rowerzystą? Może spróbuj sprzedawać akcesoria rowerowe, o które trudno w zwykłych sklepach.

2. Masz dostęp do towaru? Jeśli zliczyć sklepy internetowe w Polsce, to najwięcej mamy e-księgarni. Ma to związek z tym, że książki są najchętniej kupowanym produktem, ale pewnie również z tym, że założenie księgarni internetowej jest logistycznie zdecydowanie prostsze niż założenie np. sklepu z bielizną. Większość księgarni internetowych współpracuje z Azymutem, co dobitnie świadczy o tym, że tak naprawdę dostęp do danego asortymentu jest niezmiernie ważny przy podjęciu decyzji. Azymut udostępnia szeroką bazę produktów, sprawnie wysyła zamówienia, udostępnia informacje o produktach i zdjęcia. A to duże ułatwienie.

No ale Azymut to książki. Co z innymi towarami? Tutaj musisz mieć rozeznanie na Twoim lokalnym rynku - dostęp do hurtownii, dystrybutorów, importerów etc. Musisz wiedzieć, że w niektórych przypadkach możliwa będzie tylko współpraca z producentami, a to utrudnienie w przypadku, kiedy jest ich kilku (rozdrobnienie dostaw).

3. Mierz siły na zamiary. Mimo tego, że nasz e-commerce nie jest szczególnie rozwinięty mamy już kilka branż, w których ciężko będzie przebić się nowym sklepom. Nie chodzi tu tylko o kapitał, ale także cały know-how. Dlatego zanim zdecydujesz się założyć np. kolejny sklep z bielizną, który miałby powalić konkurentów zastanów się czy dysponujesz odpowiednimi środkami.

4. Marże. Marża to również bardzo ważna kwestia. Początkujące sklepy nie mogą liczyć na wysokie obroty, ale wysoka marża może niwelować niskie obroty. Co więcej, wysoka marża daje dużo większe możliwości w walce o klienta - nie musimy liczyć każdej złotówki z przychodu z pojedynczego zamówienia. Możemy o niego walczyć poprzez różnego rodzaju promocje, dodawać gratisy i... ciągle zarabiać.

Baczni obserwatorzy z pewnością zauważyli, że branże, gdzie marża uznana jest za wysoką liczba sklepów jest zazwyczaj duża.

5. Perspektywy wzrostu. Znajdziesz obecnie branże, które raczkują. Prawdopodobnie jednak za jakiś czas mocno staną na nogi i będą w sieci popularne. Może zatem warto pomyśleć o nich? W każdym razie zawsze należy oceniać jakie są szanse na rozwój danej gałęzi.

Tyle krótkich porad. Pewnie jesteście w stanie wymienić inne, ważne dla Was - napiszcie o tym w komentarzach.

Na koniec odsyłam jeszcze do notki - "Dlaczego warto wybrać niszę?".

Wojtek

p.s.1 Blog oczywiście nie umarł śmiercią naturalną. Blog to blog i jak to blog - raz jest pisany częściej, raz rzadziej. Pisanie pochłania dużo czasu, nie zawsze można go wygospodarować.

p.s.2 Nie spodziewałem się, że notka o Silvertobbaco odniesie taki sukces. Przez kilka pierwszych dni od publikacji przeczytało ją prawie 10 000 osób (lub przynajmniej otworzyło bloga, gdzie ta notka się znajdowała).
2007-02-01 11:52
W jaki projekt e-commerce zainwestować? e-biznes, biznes, inwestowanie, e-commerce, sklep internetowy, nisza Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Coraz częściej duże stacje telewizyjne jak TVN wykorzystują serwis aukcyjny Allegro do sprzedaży przedmiotów w celach charytatywnych. Od początku przeniesienia programu ,,Kuba Wojewódzki Show" do TVN prowadzący wykorzystuje swoich gości do zdobycia przedmiotów, które później sprzedaje na Allegro a dochód przeznacza na szczytny cel.

W jednym z odcinków został sprzedana zapowiedź do automatycznej sekretarki wykonana głosem Krystyny Czubównej .  

Model jest już od dosyć dawna znany w Stanach Zjednoczonych. Po przez serwis aukcyjny Ebay znani artyści, sportowcy, gwiazdy medialne sprzedają swoje ,,przedmioty" a dochód przeznaczają na organizacje charytatywne.  

Przykłady za oceanu:

  • Sprzedaż miejsca reklamowego wielkości 2,5cm x 2,5cm na koszulce Tiger Woodsa.
  • Sprzedaż Mazdy MX-8, należącej do Britney Spears

Szczytny cel, szczytnym celem, ale gdzie jest BIZNES?

Szczytny cel jest tutaj bardzo ważny nie mniej nie należy zapominać, że wszystkie strony biorące udział w przedsięwzięciu muszą mieć własne korzyści. W naszym wypadku mamy:

Serwis aukcyjny - przede wszystkim darmowa reklama, patronem medialny jest przeważnie jakiś znany program telewizyjny, wypowiedzenie w trakcie jego trwania słów: ,,Licytujcie na www.xxx.pl" jest bezcennym profitem.

Patron Medialny - jak już wspomniałem jest nim przeważnie znany program telewizyjny. Poświęca on oczywiście swój nie zwykle cenny czas antenowy na zapowiedź aukcji, ale na pewno zostanie on wynagrodzony w postaci PR-u.

Dostawca produktu do sprzedaży - sprzedawana są zazwyczaj albo przedmioty będące własnością znanych artystów, albo nowe markowe produkty dostarczane przez producenta. W obydwu wypadkach, korzyścią jest reklama.

Fundacja - czwartą stroną jest fundacja, na którą zostają przeznaczone środki z aukcji.

Piąty element!

Piątym elementem jest firma, która powinna się podjąć zorganizowania całego przedsięwzięcia. Dogadania ze sobą wszystkich czterech partnerów, przeprowadzenia licytacji, sfinalizowania transakcji.

Nie podejrzewam, żeby w Polsce taki podmiot istniał, aukcje charytatywne są bowiem nowym przedsięwzięciem. Nie mniej mam nadzieje, że może ktoś po przeczytaniu tego artykułu podejmie się wyzwania stworzenia ,,piątego elementu".

Jako przykład takiej firmy działającej w Stanach podaje Kompolt . Na ich stronie znajduje się pełna historia przeprowadzonych aukcji. Firma ta:

  • W 2005r. zatrudniała zaledwie 10 osób
  • Wartość przychodów 6,3mln dolarów

Mikołaj Wezdecki

mwezdecki@wp.pl

2007-01-07 00:00
W jaki projekt e-commerce zainwestować? ecommerce Komentarze (3)
 Oceń wpis
   
W ostatnich dniach na Ecommerce-Guide pojawiły się dwa artykuły o sprzedaży luksusowych artykułów w sieci i o zdobywaniu klientów z wyższej półki. Jak to robić i czy w ogóle warto zaprzątać sobie głowę takim asortymentem?

Jak sprzedawać luksusowy towar?

Praktycznie każdy sprzedawca luksusowego towaru w pierwszej kolejności powie: liczy się informacja. Potwierdza to oczywiście artykuł na Ecommerce-guide. Klient, który chce kupić produkt za 1000 zł chce wiedzieć o nim wszystko. Pamiętam jak właściciel sklepu z biżuterią Wec.com.pl
(towar jak najbardziej luksusowy) na jednym z for wypowiadał się, że aby sprzedać jakiś produkt potrzebuje wymienić średnio 10-15 maili i odpowiedzieć na szczegółowe pytania potencjalnego nabywcy.

A to z kolei oznacza jedno: obsługę klienta trzeba powierzyć ekspertowi w danej dziedzinie. Nie wystarczy osoba, która zna się na obsłudze klienta jako takiej (
jak to robić pisała Patrycja ), ale musi to być ktoś, kto zna się na danym asortymencie, potrafi odpowiednio doradzić, wie o tych produktach wszystko lub prawie wszystko.

Oprócz tego należy zbudować zaufanie. Sprawą jasną jest to, że o to zadbać powinien każdy sklep, ale w przypadku tych luksusowych powinniśmy jeszcze bardziej zadbać o detale. Tacy klienci są bardzo wyczuleni w kwestii polityki prywatności, ochrony danych osobowych. Tak więc stwórzmy nie tylko bezpieczny sklep, ale również powiedzmy o tym swoim użytkownikom.

Pożądanym elementem takich sklepów jest dział dotyczący sprzedawanych produktów - wiele sklepów tego typu oferują specjalistyczne artykuły, piszą własne, tematyczne blogi. Zauważyć da się również pewien trend polegający na tworzeniu klubów (po prostu zachęcaniu do rejestracji, pozostawienia jakiegoś śladu po sobie) - kreowanych na elitarne, zamknięte społeczności.

Pamiętajmy również o tym, że klienci takich sklepów cenią wyżej wygodę, aniżeli cenę. Niekoniecznie muszą być cenowo nieczuli, ale ważniejsze dla nich jest to, aby towar dotarł szybciej (wysyłka kurierem), cenią sobie możliwość "śledzenia" przesyłki. Są skłonni zapłacić za taką wysyłkę więcej.


Czy warto sprzedawać "drożyznę" w sieci?

Według Forrester Research za blisko 1/3 sprzedaży on-line odpowiadają klienci kupujący luksusowe towary z wyższej półki. W Polsce takich sklepów nie ma wiele. Mówi się, że proces sprzedaży wygląda zawsze bardzo podobnie (niezależnie od tego co sprzedajemy). Mimo to zauważyć trzeba, że taki towar rządzi się swoimi prawami. Pojedynczej transakcji poświęcimy więcej czasu, ale będzie ona bardziej opłacalna. Myślę, że można znaleźć wiele nisz z tej kategorii, które nie zostały jeszcze należycie zagospodarowane. :-)

Czytaj więcej:

"Selling luxury items online"
"Snagging the big spenders"

2006-09-02 00:00
W jaki projekt e-commerce zainwestować? ecommerce Komentarze (1)
 Oceń wpis
   
Dzisiaj o kolejnym ciekawym projekcie, który tak naprawdę nie zaistaniał jeszcze w Polsce. Mam na myśli serwis typu Fatwallet.com.

Jak to działa?

1. Od strony użytkownika strony:

a) użytkownik wchodzi na stronę, ma do wyboru prawdopodobnie większość amerykańskich e-sklepów,

b) większość z tych sklepów oferuje jakiś (zazwyczaj kilkuprocentowy) rabat na zakupy za pośrednictwem Fatwallet.com,



c) użytkownik wchodzi do danego sklepu za pośrednictwem specjalnie wygenerowanego linku w Fatwallet.com (potrzebne jest do tego konto użytkownika),



d) użytkownik dokonuje zakupu w sklepie, nie musi podawać żadnych dodatkowych informacji, po prostu kupuje,

e) po kilku dniach Fatwallet.com odnotuje fakt zakupu, odpowiednia informacja pojawia się w panelu użytkownika,

f) po kilkudziesięciu dniach kwota jest akcpetowana,

g) po uzbieraniu co najmniej 10$ można poprosić o wypłacenie pieniędzy.

2. Od strony serwisu:

a) Fatwallet to serwis, który jest jednym wielkim programem partnerskim, a raczej serwisem, który bierze udział w tylu programach partnerskich ile zrzesza sklepów u siebie (no prawie, bo pewnie istnieją wyjątki),

b) każdy z tych sklepów w swoim programie partnerskim ma przewidzianą prowizję dla partnerów, Fatwallet dzieli się tą prowizją ze swoimi użytkownikami, zostawiając sobie zapewne niewielką część.

Oprócz tego Fatwallet to również typowy serwis bargain hunter, ale nie będę skupiał się na tym.

Jak im się powodzi?

Wg Alexa Fatwallet miał na początku 2005 roku 3 mln odwiedzin. Na del.icio.us link do Fatwallet dodało 1326 osób. Serwis prawdopodobnie radzi sobie bardzo dobrze.

Co z tą Polską?

Czy w Polsce taki projekt może liczyć na podobny odzew? Chyba nie. Po pierwsze Polska to nie Ameryka i nie jesteśmy (jeszcze) atakowaniu ze wszystkich stron różnego rodzaju programami lojalnościowymi, zbieraniem punkcików i... cashbacków.

Pomimo tego pomysł jest interesujący tym bardziej, że nie ma jeszcze polskiego odpowiednika z prawdziwego zdarzenia. Może czas na niego? Porównywarki przyjęły się bardzo dobrze. Czy cashback też ma taką szansę? Jak myślicie?

2006-08-16 00:00
W jaki projekt e-commerce zainwestować? ecommerce Komentarze (3)
 Oceń wpis
   
Dzisiaj o ciekawym pomyśle na rozwiązanie płatności internetowych - Bill Me Later. Najpierw o tym co to jest i jak to działa, a potem zastanowimy się czy taki projekt znalazłby swoich zwolenników w Polsce.

Bill Me Later to serwis, który został stworzony przez I4 commerce. Projekt powstał po to, aby odciążyć klientów sklepów internetowych od płacenia kartami płatniczymi w sieci. Badania wykazują, że 1,6% dochodów sklepów internetowych w USA to tzw. "fraudy", czyli nielegalne transakcje. Klienci w USA boją się kupować kartami płatniczymi, ich udziały w rynku e-commerce spadają. Zyskują na tym takie serwisy jak Paypal lub właśnie Bill Me Later, które ma być złotym środkiem dla tych bojaźliwych.

Jak to działa?

Zasada działania nie jest skomplikowana:

1) Klient odwiedza sklep, który współpracuje z Bill Me Later, wybiera produkty, które chce kupić. Potem standardowo - koszyk, podanie danych do wysyłki. Przy płatności wybieramy opcję Bill Me Later, która oczywiście pokazuje się obok płatności kartą, Paypal etc. (w zależności co dany sklep oferuje).

2) Następnie jesteśmy przenoszeni na specjalną stronę Bill Me Later, gdzie podajemy dodatkowo naszą datę urodzin i ostatnie 4 cyfry social security number (oczywiście dotyczy mieszkańców USA).


Przykładowy formularz Bill Me Later w sklepie Overstock.com

3) Transakcja jest potwierdzona. Bill Me Later pobiera od sklepu zdaje się 1,5% wartości transakcji (z zatem mniej niż w przypadku standardowych płatności kartowych), wypłaca odpowiednią sumę sklepowi. Sklep zapomina już o takim kliencie, płatność przejmuje Bill Me Later.

4) Bill Me Later wysyła list do klienta w ciągu kilkunastu dni. Klient ma możliwość zapłaty od razu lub może rozbić rachunek na raty. Najmniejsza możliwa rata to bodajże 3% wartości zakupów i nie mniej niż 20$. O tym jak klient będzie spłacał swój rachunek za zakupy decyduje w swoim panelu klienta na stronach Bill Me Later. Roczne oprocentowanie to 17,9%. Obecnie w większości sklepów trwa promocja, w której za zakupy na kwotę co najmniej 250$ będziemy mogli zapłacić dopiero po 90 dniach.

Dlaczego sklepy lubią Bill Me Later?

Powodów jest kilka. Przede wszystkim e-sklepy chcą dać alternatywę swoim klientom, którzy boją się kupować kartą. Chcą również zachęcić do zakupów tych, którzy z różnych powodów tych kart nie mają (a takich ludzi jest podobno 80 mln w samym USA). Ponadto właściciele Bill Me Later powołują się na dane , według których średnie zamówienie za pośrednictwem Bill Me Later jest 10-15% wyższe niż za pomocą innych rodzajów płatności (klienci wydają się być odważniejsi, chętniej kupują więcej), Bill Me Later jest ponadto o 30-40% tańsze dla sklepu, co więcej klienci płacący poprzez Bill Me Later o 46% częściej (w ciągu trzech pierwszych miesięcy) wracają do sklepu by ponownie kupić. Wreszcie, sklep dzięki Bill Me Later ma obsłużyć 3-7% klientów więcej.

To wszystko powoduje, że płatności te zdobywają coraz więcej rynku w USA. Już dzisiaj skupiają 270 stron, które korzystają z tego rodzaju płatności, wobec 60 na początku zeszłego roku.

Czy w Polsce ma to sens?

O ile niejednokrotnie nawiązując do Polski przy tego rodzaju notkach mam pewne wątpliwości w tym przypadku raczej ich nie posiadam. Polacy, tak jak Amerykanie, lubią kredyty. Myślę, że taki projekt musiałby się przyjąć na naszym rynku. Dziwi mnie dlaczego coś takiego jeszcze nie pojawiło się nad Wisłą (a może już powstaje?). Oczywiście na uruchomienie takiego biznesu potrzeba niemałych środków. Być może jest to dobry pomysł dla banków lub też poważnych firm zajmujących się udzielaniem kredytów.

Zobacz więcej:

- oficjalna strona Bill Me Later ,
- Web shoppers' new option: Bill me later - artykuł o powstaniu Bill Me Later,
- Big Plastic's Online Challenger - artykuł o Bill Me Later w Buisnessweek,
- Making Several Stops at Shops Online, but Paying All at Google - artykuł m.in. o Bill Me Later,
- trochę statystyki i szczegółowa informacja jak działa serwis ,
- inne statystyki Bill Me Later .

2006-08-06 00:00
W jaki projekt e-commerce zainwestować? ecommerce Komentarze (2)
 Oceń wpis
   
Przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy w Polsce co najmniej kilkanaście sklepów internetowych, gdzie zakupimy filmy DVD. Nie mamy jednak internetowej wypożyczalni filmów DVD z prawdziwego zdarzenia. Myślę, że warto zastanowić się nad takim pomysłem, szczególnie w modelu zbliżonym do Tesco DVD Rentals i Blockbuster.

Serwisy te działają na takiej samej zasadzie:

1) Rejestrujemy się, podajemy dane do naszej karty płatniczej, wybieramy interesującą nas wersję (wysyłka jednego, dwóch lub trzech filmów za jednym razem).

2) Tworzymy własną listę filmów, które chcemy wypożyczyć (zaczynamy od tych najbardziej nas interesujących).

3) Następnie otrzymujemy filmy - 1, 2 lub 3 - oglądamy je, odsyłamy (odesłanie jest darmowe - koperta zwrotna), otrzymujemy następne, odsyłamy itd. Filmy są przysyłane zgodnie z nasza listą. Jeśli jakiś film z listy jest niedostępny wypożyczalnia dośle go później.

4) Całość kosztuje od 7,97 funtów do 14,99 funtów miesięcznie (w zależności od wypożyczalni i ilości filmów jakie chcemy otrzymać w jednej przesyłce). Wypożyczalnia każdego miesiąca obciąża naszą kartę na odpowiednią kwotę.

5) W praktyce za kilka funtów możemy obejrzeć cały szereg filmów - w końcu odesłanie filmów w kopercie zwrotnej to jeden dzień, dosłanie nowych przez wypożyczalnie to także jeden dzień (wysyłka typu 1st class).

Sukces takiego przedsięwzięcia zależeć będzie oczywiście od ilości subskrybentów, jakich uda nam się zdobyć. Wpłaty klientów będą generować nam w miarę stabilne przychody, przychody powinny być stabilniejsze niż w przypadku zwykłego sklepu internetowego.

Nie da się ukryć, że taki projekt to nie lada wyzwanie logistyczne - filmów nie powinno zabraknąć, musimy wiedzieć ile sztuk danego filmu potrzebujemy, aby nasi klienci nie czekali za nim zbyt długo. A to, przy kilku tysiącach filmów, może okazać się trudne. Taki biznes to również dość duża inwestycja - potrzebujemy przede wszystkim filmów (a one będą stale eksploatowane), przestrzeni magazynowej, koszt będzie również związany z wysyłką, którą w/w serwisy oferują za darmo.

Sprawdźcie sami na stronach
Tesco DVD Rentals i Blockbuster i napiszcie co o tym myślicie. :-)
2006-07-22 00:00
W jaki projekt e-commerce zainwestować? ecommerce Komentarze (7)
 Oceń wpis
   
Czasami dostaje listy od czytelników bloga z pytaniami w jakiej branży najlepiej założyć sklep internetowy, na jakim towarze najlepiej się skupić czy po prostu co sprzedawać w sklepie internetowym. Przyznam się, że trudno jest mi odpowiadać na takie pytania. Taki wybór zależy przecież od wielu kryteriów. Pomimo tego wpadłem na pomysł, aby co jakiś czas w osobnych notkach skupiać się na poszczególnych branżach i oceniać je pod kątem e-commerce czy też samych sklepów internetowych. Oceny oczywiście będą subiektywne i tworzone w oparciu o polski rynek. Dzisiaj zajmę się ubraniami.

Definicja branży

W tej notce skupię się na sklepach oferujących odzież. Pomijam przy tym sklepy sprzedające bieliznę i buty. Skupiam się na asortymenie jaki oferują zachodnie sklepy internetowe z kategorii "apparel" jak np. Lands End.

Jakie perspektywy?

Muszę przyznać, że w tym segmencie na polskim rynku e-commerce jest ciągle sporo miejsca. Jest to jedna z nielicznych, ważnych branż, która w Polsce tak naprawdę jeszcze nie zaistniała. Przyjrzyjmy się na chwilę zachodowi... Według badania Money.pl branża ubrań na zachodzie w roku 2009 stanie na czele grup produktów, które będą stanowić 2/3 sprzedaży całego rynku e-commerce. Z kolei w Polsce jest to według badania Gemius, wraz z bielizną, szósty w kolejności najbardziej pożądany produkt na polskim rynku. Choć mamy w tej branży popularne sklepy jak Rockmetalshop.pl czy Skateshop.pl to wciąż brakuje w tym segmencie lidera kojarzonego z tą branżą jak np. Intymna.pl z bielizną. Co więcej, w ogóle brakuje sklepów oferujących ubrania. Wpisując w Google frazę "ubrania + odzież + sklep internetowy" otrzymamy w większości sklepy oferujące specjalistyczną odzież ciążową. Z kolei kiedy przyjrzymy się rankingowi sklepów internetowych stworzonego przez Money.pl to w kategorii "odzież, bielizna, buty" znajdziemy tylko kilka sklepów, które pasują do mojej (patrz wyżej) definicji branży ubraniowej. A jak wskazują kolejne badania już dzisiaj najbardziej majętni internauci w USA kupują najczęściej w sieci, obok książek, właśnie ubrania...

Co oferować?

Najprościej oferować markowy towar, co do którego klienci mają już rozeznanie i są pewni jego jakości. Z tym zapewne nie będzie tak łatwo, bowiem wiele znanych marek trzyma się strategii, zgodnie z którą oferuje swoje ubrania poprzez własne, firmowe sklepy. Co ciekawe te same firmy nie oferują (jeszcze) sprzedaży w internecie. Przykładowo marka firmy LPP - Cropptown na swojej stronie internetowej prezentuje swoje produkty kończąc na numerze katalogowym. Można jednak domyślać się, że firmy oferujące znane marki ubrań planują swoją ekspansję w internecie, gdzie będą chciały zachować wyłączność. Z pewnością jednak nie wszyscy zatem można myśleć w tym kierunku.

Oprócz tego uważam, że warto skupić się na towarze z wyższej półki, na który w internecie póki co powinno być większe zapotrzebowanie.

Zalety sprzedaży ubrań przez internet

O podstawowych zaletach już w zasadzie napisałem - stosunkowo mała konkurencja i dość dobre perspektywy na przyszłość. Oprócz tego można dodać prostą wysyłkę czy nietrudno dostępny towar w hurtowniach.

Wady sprzedaży ubrań przez internet

Podstawową wadą jest specyfika towaru. Ubrania są dobrem raczej trudnym do sprzedawania na odległość. Większość z nas lubi najpierw przymierzyć, "zobaczyć się" w nowym ubraniu, a dopiero potem dokonać zakupu. Dochodzi jeszcze problem rozmiarów. Sklep oferujący ubrania musi zatem zadbać o jak najlepszą jakość zdjęć oferowanych produktów. W tym biznesie z pewnością istnieje ryzyko większego wskaźnika zwrotów produktów niż w przypadku tradycyjnych produktów oferowanych w internecie jak np. książki.

Polskie sklepy z ubraniami

Bonprix.pl
Limited.pl
Neckermann.com.pl
Smiths.com.pl
Twojamoda.pl
Netti.com.pl

Zachodnie sklepy z ubraniami

Lands End
J. Crew
Eddie Bauer
Nordstrom
GAP

i wiele, wiele innych... :-)
2006-03-07 00:00
W jaki projekt e-commerce zainwestować? ecommerce Komentarze (2)
 Oceń wpis
   
Zapewne większość właścicieli sklepów internetowych, zanim założyło swój sklep, zastanawiało się w jaką branżę zainwestować. W tym przypadku mamy dwie, główne możliwości wyboru - nisza lub branża z szerokim asortymentem.

Czym jest nisza?

Wg serwisu Twoja-firma.pl nisza rynkowa to "wyodrębniona na rynku grupa odbiorców lub wyodrębniona geograficznie część rynku". W przypadku sklepu internetowego sklepem niszowym nie będzie księgarnia internetowa z szerokim asortymentem produktów, a księgarnia internetowa specjalizująca się w danym towarze np. tylko książki z zakresu tematyki biznesowej. Tak samo sklepem niszowym można uznać internetowy sklep komputerowy sprzedający swoje towary tylko w określonym miejscu np. w Trójmieście.

Stereotypy, z jakimi można się spotkać

1) "Oferując szeroki asortyment zarobię więcej" - może i tak, ale warto zwrócić uwagę na to, że konkurencja z jaką przyjdzie rywalizować będzie z pewnością silniejsza dla takich sklepów. To z kolei będzie miało wpływ na promocję takiego sklepu - jego popularyzowanie będzie trudniejsze. Wystarczy pomyśleć np. tylko o takiej kwestii jak wyszukiwarki (znacznie większa konkurencja i trudność w windowaniu pozycji). Zabójcza może również okazać się próba konkurowania ceną, a tylko tymi sposobami osiągniemy pożądane rezultaty w porównywarkach cenowych. Kolejną kwestią jest sprawienie, aby dotychczasowi klienci naszej konkurencji zdecydowali się robić kolejne zakupy w naszym sklepie. W efekcie wcale nie musimy zarobić więcej, aniżeli posiadając sklep niszowy.

2) "Niszowych sklepów nikt nie odwiedza" - to oczywiście nieprawda, sklep niszowy, który dopasuje się do rynku może liczyć na dużą liczbę odwiedzin (oczywiście nie będzie tak duża jak dobrze wypromowanego sklepu z szerokim asortymentem). Niszowe sklepy łatwiej się promuje o czym za chwilę napiszę.

Plusy niszowych sklepów internetowych

1) Sklepy niszowe mogą zazwyczaj pochwalić się lepszym i większym asortymentem z danej dziedziny, która jest dziedziną tego sklepu. Dlatego odwiedzający taki sklep znajdą dla siebie więcej ciekawych produktów niż w sklepie z szerokim asortymentem, który dla tego towaru poświęci tylko jedną kategorię.

2) W sklepie niszowym można łatwiej zbudować społeczność wobec sklepu. Takie miejsca odwiedzają często pasjonaci danej dziedziny. Z pewnością będą zainteresowani informacjami o produktach, będą posiadać o nich wiedzę (mogą wykorzystać ją do komentowania poszczególnych produktów), z pewnością chętnie poczytają blog o tematyce związanej z tym sklepem. Sklep taki będą również chętniej polecać swoim znajomym. Prawda jest taka, że ludzie wolą kupować w takich miejscach (oczywiście o ile o nich wiedzą i sklep taki wzbudza w nich odpowiednio duże zaufanie). Sklepy niszowe są zazwyczaj mniej bezosobowe.

3) Zarządzanie sklepem niszowym zazwyczaj łatwiej ogarnąć od strony logistycznej. W tym przypadku będziemy mogli współpracować z mniejszą ilością hurtowni, a to powoduje mniej problemów logistycznych. Mniejszym problemem jest również posiadanie magazynu - będziemy mieć mniej towarów.

4) Sklep niszowy łatwiej wypromować. Konkurencja w wyszukiwarkach na interesujące nas hasła będzie mniejsza. Może zdarzyć się, że nie będziemy mieć w ogóle konkurencji, a wtedy wiadomość o naszym sklepie rozejdzie się szybko pocztą pantoflową wśród zainteresowanych osób.

5) Zawsze można poszerzyć asortyment o inne produkty we własnym sklepie (zresztą tym tropem podąża wielu), zawężać asortymentu raczej nie wypada.

6) Aby założyć sklep niszowy nie potrzeba dużego kapitału.

Minusy sklepów niszowych

Podstawowym minusem takich sklepów jest to, że w niektórych przypadkach będziemy musieli dopiero kreować odpowiednie zachowania i niejako budować dany rynek. Będzie to miało miejsce szczególnie w branżach, w których nie będziemy mieć żadnej konkurencji. Jeśli jednak dobrze "wstrzelimy się" nie powinno być z tym problemów.

Na koniec

Myślę, że warto pomyśleć nad takim biznesem. Jest jeszcze naprawdę sporo nisz, które nie są w odpowiedni sposób zagospodarowane przez innych.
2006-02-09 00:00
W jaki projekt e-commerce zainwestować? ecommerce Komentarze (2)